| Napisany przez Administrator, z 02-02-2012 08:45 |
Miejscy strażnicy kontrolują wszystkie pustostany w mieście. Bezdomni trafiają do noclegowni
Z informacji posiadanych przez straż miejską wynika, że w Legionowie jest około pięciu miejsc, w których zazwyczaj koczują bezdomni. Od kiedy temperatura spadła do kilkunastu stopni poniżej zera, wszystkie one są intensywnie kontrolowane przez legionowskich strażników.
– Zbieramy informacje od mieszkańców Legionowa, gdzie jaki bezdomny przebywa. Są to zazwyczaj miejsca nieogrzewane i pustostany. Jeździmy tam, sprawdzamy, i jeżeli to się potwierdza, to proponujemy tym osobom noclegownie. Albo tu w Legionowie, albo nawet i te warszawskie – mówi Ryszard Gawkowski, komendant Straży Miejskiej w Legionowie. Nie zawsze jednak dają się oni przekonać. Często wolą pozostać w rozpadającej się, nieogrzewanej ruderze niż przeprowadzić się na zimę do noclegowni. Tak właśnie było w przypadku piątki mężczyzn koczujących w pustostanie przy ulicy Spokojnej. Jasno dali do zrozumienia, że do noclegowni na legionowskiej Kozłówce na pewno nie pójdą. – Do legionowa nie chcemy. Do Warszawy do schroniska możemy jechać – mówili. Podczas poniedziałkowej (30 stycznia) interwencji zapadła decyzja, że cała piątka trafi do noclegowni na ul. Skaryszewskiej w Warszawie.
Tego samego dnia bardzo dramatycznie wyglądała sytuacja 35-letniego obywatela Estonii. Mężczyzna przebywał samotnie w zrujnowanym powojskowym budynku stojącym przy torach kolejowych niedaleko wiaduktu. Temperatura w pomieszczeniu niewiele odbiegała od tej na zewnątrz. – Musi pan opuścić to miejsce. Przecież pan tu zamarznie – mówili mu strażnicy miejscy. Jak się okazuje, nie była to pierwsza interwencja strażników u tego 35-latka. Kilka dni z rzędu przewozili go już do legionowskiej noclegowni. Mężczyzna stamtąd notorycznie uciekał. – Twierdzi, że tam jest dla niego za ciasno. Może spróbujemy go oddać razem z tymi pięcioma na Skaryszewską – mówi komendant Gawkowski. Okazuje się jednak, że bezdomni są tam przyjmowani tylko na noclegi. Żadne warszawskie noclegownie nie mają miejsc na pobyt stały.
Mężczyźni trafili więc do legionowskiego schroniska, które również jest już od kilku dni przepełnione. – Sytuacja jest trudna jak każdego roku o tej porze. Teraz jest jednak wyjątkowo ciężko, bo mamy rekordową liczbę podopiecznych – mówi Marek Niewiadomski, kierownik legionowskiego Caritasu. Schronisko jest przygotowane na 40 miejsc. W tej chwili przebywa w nim 57 osób. Jeśli tak silne mrozy się utrzymają, ta liczba może się jeszcze zwiększyć. – Dzisiaj podczas posiłku w naszej jadłodajni było, żeby nie skłamać, około 150 osób. Gdy zobaczyłem Pawła, młodego człowieka z gminy Nieporęt, to poprosiłem go, żeby tu przynajmniej przenocował. Widziałem, że on ma dość i może tej nocy nie przeżyć. A jest za młody, by umierać – dodaje Niewiadomski.
Mieszkańcy Legionowa i całego powiatu, którzy chcieliby wesprzeć schronisko i jego podopiecznych, są proszeni o kontakt pod nr tel. 22 793 03 88 lub 22 772 94 05. Najbardziej potrzebna jest żywność.
|
Komentarze użytkowników (0)
|
|
|