| Napisany przez Waldek Siwczyński, z 26-01-2012 00:00 |
 Różne rzeczy, włącznie z zanikiem upierzenia, starałem się w swoim życiu zataić, szczerej sympatii do feministek nie kryłem jednak nigdy. Od lat wiernie im kibicuję i z całego samczego serca wspieram starania tych pokrzywdzonych biedactw o równouprawnienie. Chcą białogłowe mieć pełny dostęp do męskiego świata? Jeśli o mnie chodzi, wrota do niego otworzę im na oścież. Pora zdemask(uliniz)ować kopalnie, budowy i firmy branży wodociągowo-kanalizacyjnej. Dajmy damom dostęp do drelichowego pret-a-porter, pozwólmy zadawać szyku na rusztowaniach, zapoznajmy je wreszcie z podziemnym, pachnącym nie tylko przygodą, życiem miasta. W pełni na to zasłużyły. Tylko że… hmm, bo ja właściwie chciałem troszkę o czymś innym.
Feministyczne zapłodnienie mej jałowej wyobraźni nastąpiło w trakcie aktu obcowania z warszawską prasą. Przyczyną intelektualnego szczytowania była lektura tekstów poruszających ważki, acz perfidnie przez medialnych gigantów pomijany, temat niedostatku tanich, przeznaczonych dla dziewczynek zestawów klocków Lego. Zaczęło się wszystko od (tak, tak, panowie, obcy są wśród nas) pewnego tatuńcia, którego dysproporcja pomiędzy męską i żeńską ofertą duńskiego plastiku zainspirowała do rozkręcenia całkiem sporego dymu. Rodzime sufrażystki dostrzegły go oczywiście już z daleka i dawaj dawać odpór legoobrońcom twierdzącym, że wytwarzanie zestawów dla małych niewiast, z racji większej liczby elementów, jest bardziej kosztowne. „Droższa produkcja to bzdura. Wystarczy dołączyć do zwykłego zestawu z samochodzikiem ludzika płci żeńskiej zamiast męskiej i dziewczynce zestaw się spodoba. Dłuższe włosy i spódniczka zamiast spodni to nie jest dużo większy koszt” – rezolutnie odparowała jedna z pań F. Zgadzam się. Z zastrzeżeniem, że kiecka musi być za kolanka, włoski zaś grzecznie spięte, aby bawiący się smark kojarzył dziewczynki – a rzeczone klocki to właśnie zapewniają – wyłącznie jako dobrze ułożone. O rozkładaniu niech gówniarz, póki co, zapomni. Mało tego, zasypmy zabawkowy rynek legogarnuszkami, legopraleczkami i legoodkurzaczykami. Będzie cudownie! Przynajmniej do czasu aż dziewczynki podrosną i zaczną się nimi bawić na poważnie. Wtedy niektóre z nich zostaną feministkami.
|
Komentarze użytkowników (0)
|
|
|