| Napisany przez Wonder, z 19-01-2012 00:00 |
Ubiegając się o parlamentarny mandat Anna Aksamit miała świadomość, co oznacza jego zdobycie. Na przykład, jak to w wielkiej polityce, pracę w asyście kamer i mikrofonów. W czwartek wycelowali je w panią senator młodzi dziennikarze z salezjańskiego gimnazjum.
– Zwrócili się do nas z prośbą o umożliwienie spotkania z panią senator, żeby porozmawiać o tym, jak znalazła się w polityce, co było motywem jej działań, chodziło też o przybliżenie im specyfiki pracy izby wyższej parlamentu – mówi Dorota Wróbel – Górecka, dyr. biura senatorskiego Anny Aksamit. Jak łatwo się domyślić, ciekawość drugoklasistów miała związek z programem nauczania. – Wszystko zaczęło się od projektu gimnazjalnego. Moja mama dała pomysł na wywiad z prezydentem miasta, później pomyśleliśmy też o pani senator – tłumaczy Daniel Jabłoński. – Nasz projekt dotyczy życia znanych legionowskich postaci związanych z polityką – uzupełnia Darek Krasicki.
Parlamentarne sekrety plus młodzieńcza dociekliwość to kombinacja mogąca wprawić w zakłopotanie nawet wytrawnego polityka. Nic zatem dziwnego, że przed wywiadem jego bohaterka miała lekką tremę. – Trzeba być bardzo konkretnym i rzetelnym, bo jednak mandat zaufania jest ogromny. A młodzież szybko potrafi wyłapać momenty słabości danego człowieka – mówi senator Anna Aksamit. Podczas rejestrowanego uczniowską kamerą wywiadu w legionowskim ratuszu nikt na takie potknięcia oczywiście nie polował. Tym bardziej, że i wśród gimnazjalistów zagościł debiutancki stres. Mimo to, rozmowa była miła, konkretna i posłuży zapewne jako dobry punkt wyjścia do szkolnych dyskusji o polityce. Co do wieloletniej szefowej legionowskiego pośredniaka, Anna Aksamit od kilku tygodni ma okazję uprawiać ją w praktyce. Wewnątrz „izby refleksji” czuje się już w każdym razie jak u siebie. – Jestem tam osobą zauważalną. Zostałam sekretarzem Senatu, padają też inne propozycje. Wynikają one z tego, że inni senatorowie chcą wykorzystać moje praktyczne doświadczenie i w ten sposób wspólnie wpływać na kształt ustaw – dodaje Anna Aksamit.
Jeśli chodzi o czwartkowych gospodarzy, legislacyjny chleb ich mimo wszystko nie pociąga. Przynajmniej na razie. – Nie wykluczam, ale teraz tego nie wiem – mówi Darek. Jego kolega, Daniel, jest bardziej zdecydowany. – Raczej nie, to nie dla mnie. Cóż, Anna Aksamit myślała kiedyś podobnie. Na wiele się to jednak nie zdało, bo życie postanowiło inaczej. I wlepiło jej mandat.
|
Komentarze użytkowników (0)
|
|
|