| Napisany przez Gadget, z 19-01-2012 00:00 |
Czy legionowskim samorządowcom potrzebne są korepetycje z rachunków?
Każdy gminny radny oprócz przywilejów ma też obowiązki. Do tych drugich należy terminowe składanie, publikowanych później w internecie, oświadczeń majątkowych. Problem w tym, że z ich prawidłowym wypełnieniem reprezentanci legionowian miewają kłopoty. Ci zasiadający obecnie w radzie miasta nie są pod tym względem wyjątkiem.
Z analizy sygnowanej przez naczelnika urzędu skarbowego, którą w październiku otrzymał przewodniczący rady miasta, wynika to aż nadto wyraźnie. W oświadczeniach złożonych na początku kadencji dopisek „bez uwag” znalazł się przy nazwiskach zaledwie pięciu radnych. Reszta dokumenty wypełniła wadliwie. – Często powtarzające się uchybienia radnych, które zaliczyłabym do kategorii tych lżejszych, polegają na tym, że deklarują oni posiadanie domu, zapominają natomiast, że jest on posadowiony na określonej działce. Nie podają ani jej wielkości, ani wartości. Zdarza się i tak, że radny zapomina o otrzymanym spadku, czy o tym, że kiedyś nabył jakiś majątek – wylicza Ewa Lisowska, naczelnik US w Legionowie. Samorządowa amnezja dotyczy też na przykład zaciągniętych kredytów i ich wielkości oraz dochodów uzyskanych ze zbycia nieruchomości. Bywa, jak w przypadku Mirosława Pachulskiego, że oświadczenie wypełnione jest, tu cytat, „bardzo nieczytelnie”.
Najwięcej zastrzeżeń skarbówka miała jednak do dokumentu dostarczonego przez radnego Porozumienia Samorządowego Artura Żuchowskiego. Dotyczą one prawdopodobnie pominięcia informacji o domu i działce wartych około miliona złotych. – Dane podane w oświadczeniu są niezgodne z innymi dokumentami źródłowymi, jakimi dysponuje urząd skarbowy. W związku z tym byliśmy zmuszeni przekazać je do dalszej analizy – dodaje Lisowska. Ale dokona jej już Urząd Kontroli Skarbowej. Przepisy nie pozwalają bowiem pracownikom fiskusa wzywać radnych do złożenia stosownych wyjaśnień. – Pierwszy raz mieliśmy do czynienia z tak dużymi błędami. Myślę, że UKS, który zajmuje się tą sprawą, ją wyjaśni i przedstawi radnemu, jak zostanie ona zakończona – ma nadzieję Janusz Klejment, przewodniczący rady miasta.
Tak czy inaczej, stojąc na straży samorządowego ładu, nieład w oświadczeniach przewodniczący trochę rozumie. Sam wypełnia je przecież od wielu lat. – Prywatnie mogę powiedzieć, że się nie dziwię. Jest tam tyle rubryk, rubryczek i wyliczeń, według mnie, niepotrzebnych i nikomu do niczego niesłużących – uważa szef rady. W legionowskiej skarbówce są akurat innego zdania. Również w kwestii upublicznienia analizy skierowanej tylko do przewodniczącego rady. Analizy, która jakiś czas później znalazła się w internecie. Ale według Janusza Klejmenta nie można tu mówić o przecieku. – Nic nie wyciekło z urzędu, bo sprawa oświadczeń majątkowych radnych była przeze mnie przedstawiana na sesji. Po niej jeden z portali internetowych zwrócił się do nas z prośbą o udostępnienie informacji publicznej. Pracownicy biura rady taką informację przekazali – wyjaśnia Klejment. I chyba dobrze się stało. Tym bardziej, że gapiostwo radnych zaliczało się z reguły do tych zasługujących na rozgrzeszenie. – Zakładamy, że nie ma tutaj złej woli i że wynika to po prostu z pośpiechu i braku staranności działania. Niemniej jednak zostając radnymi, sami, dobrowolnie i bez przymusu, nakładamy na siebie pewne obowiązki. W związku z tym oświadczenia należy składać przynajmniej poprawnie – uważa Ewa Lisowska. I tego miejskim decydentom w dopiero co rozpoczętym roku serdecznie życzymy.
|
Komentarze użytkowników (0)
|
|
|