W czasach, gdy rodzice przez większość dnia gonią za pieniędzmi, a ich dzieci wiele godzin spędzają w szkole, trudno o nawiązanie bliższych relacji. Mając tę smutną rzeczywistość na względzie, dla dwóch chętnych klas ze Szkoły Podstawowej nr 1 wygospodarowano w poniedziałek „Dwie godziny dla rodziny”.
    – Wykorzystałyśmy to, że był Dzień Matki, Dzień Ojca, Dzień Dziecka, i fakt, że rok szkolny był bardzo długi. Postanowiłyśmy więc, aby dzieci miały radość z tego, że mają rodziców, rodzeństwo – zrobić taką imprezę, żeby wszyscy wspólnie mogli się pobawić i miło spędzić czas – mówi Beata Szott, nauczycielka SP 1 w Legionowie.Z rodzicami, zabawami, słodyczami, ale nie tylko. Pomysłodawczynie jedynkowego przedsięwzięcia postarały się też o fajną niespodziankę. – Naszą specjalną atrakcją jest Michał Tomala, aktor z serialu „Na Wspólnej”. Dwa miesiące temu byliśmy z dwoma klasami na planie zdjęciowym, no i udało nam się go zaprosić – cieszy się współorganizatorka imprezy. Jak się okazało, młody aktor dotrzymał słowa. – Bardzo miło mi było, kiedy zostałem zaproszony, dlatego też chętnie zgodziłem się przyjechać. Ja w ogóle uwielbiam współpracę z dziećmi, tym bardziej, że chodzi o dzień dla rodziny, a rodzina jest przecież najważniejsza – śmieje się Michał Tomala.
    Chociaż główną wodzirejką imprezy była pani Beata, wychowawczyni jednej z klas, Michał Tomala dzielnie dotrzymywał jej kroku. Chętnie odpowiadał uczniom na momentami zabawne pytania, a kiedy go o to poproszono, wspierał ich w konkursach, tańcach i zabawach. Mając zarazem świadomość, że takie zadanie aktorskie do najłatwiejszych nie należy. Głównie przez wymagającą publiczność. – Większa trema jest przy dzieciach, bo jednak trzeba z nimi inaczej rozmawiać, bardziej pedagogicznie. A z dorosłymi, wiadomo, ta interakcja jest zupełnie inna – uważa aktor. Na szczęście i z jednymi, i z drugimi była ona w poniedziałek bez zarzutu. Z korzyścią dla zaproszonego gościa, ale przede wszystkim dla bawiących się rodzin. Bo, jako się rzekło, to one są, nie tylko przez dwie godziny, najważniejsze.

Poprzedni artykułWakacje na drodze
Następny artykułWiaty na żądanie
Trudno powiedzieć, czy to wpływ zodiakalnego Koziorożca, ale lubi czasem nabić kogoś na medialne rogi. Starając się przy tym, a to coraz rzadsze zjawisko, nie nabijać w butelkę czytelników. 50-letni chłopiec starannie skrywający swe emocje. Głównie pozytywne. Posiadacz wielu cech, które dyskwalifikują go jako wzór dziennikarza. Mimo to od ponad dekady dzielnie trwa na legionowskim posterunku.