– Mam wrażenie, że ludzie cały rok czekają na ten dzień i spotkanie się tutaj – mówi Irma Cegiełka, przewodnicząca rady os. Jagiellońska. To prawda. Pod tym względem nic od grubo ponad dekady na osiedlu się nie zmienia. – Fajnie, że to przez tyle czasu z powodzeniem trwa. Wszystkim bardzo się też podobają przedstawienia dawane od kilku lat przez dzieci z parafii Jana Kantego – dodaje prezes SML-W Szymon Rosiak. I trudno, żeby było inaczej. Do występu przed spółdzielcami przygotowane są one zawsze na medal. Poza wrażeniami artystycznymi goście z os. Jagiellońska i Batory mogą liczyć na ciepły posiłek i równie ciepłe słowa ze strony zaproszonych oficjeli. Począwszy od doceniającego urodę dam prezydenta, a skończywszy na kapłanie – w tej roli ks. płk Sławomir Żarski, proboszcz parafii pw. św. Józefa Oblubieńca – sławiącym żartobliwym wierszem dobroć prezesa Rosiaka.

Kto wie, czy nie istotniejsza jest jednak korzystna ostatnio aura. Dzięki niej pojawiła się szansa, że spółdzielcy dostaną w przyszłym roku całkiem okazały prezent. – Zima jest bardzo łagodna i koszty ogrzewania nie będą zbyt wysokie. Pełne dane będziemy mieli w styczniu, ale już wiemy, że więcej zebraliśmy, aniżeli wydaliśmy na ciepło, tak więc będą zwroty – zapowiada Rosiak. Jak zwykle nie było ich za to podczas spółdzielczej wigilii. Zaproponowane przez osiedlowych radnych potrawy w mgnieniu oka znikały ze stołów. W tym roku sprawiało to zresztą ich autorom wyjątkową radość. – Więcej produktów przygotowaliśmy sami. Wszystko, co kiedyś gotowe mogliśmy kupić w sklepach, teraz musieliśmy zrobić – mówi Irma Cegiełka. Kolejny raz okazało się, że nie ma tego złego, co by na. smaczne nie wyszło.

Tydzień później, w spółdzielczym klubie Scena 210, spotkało się kilkudziesięciu mieszkańców osiedla Sobieskiego i os. Młodych. I choć wszystko – smaczne, domowe potrawy, pastorałkowy recital prowadzonego przez Barbarę i Michała Jankowskich zuchowego zespołu Cedury oraz klubowy, sprzyjający bliskości nastrój – było po staremu, ta uroczystość pod jednym względem należała do wyjątkowych. A to z tego powodu, że równo 20 lat wcześniej radni z os. Sobieskiego wpadli na pomysł organizowania tego typu spotkań. Nota bene, większość z nich w osiedlowej radzie aktualnie zasiada. – Najcenniejszy jest fakt tworzenia się pewnej wspólnoty. Później, idąc ulicą, ci ludzie nie mijają się obojętnie, bo tu nawiązują znajomości, może nawet i przyjaźnie, rodzi się między nimi życzliwość. To dobry sposób na to, żeby integrować ludzi – uważa Wanda Walesiak, przewodnicząca rady os. Sobieskiego. Ludzi między sobą, ale też mieszkańców z lokalną władzą. To jedna z niewielu w ciągu roku okazji do tego, żeby stolik w stolik zjeść świąteczny posiłek, a kiedy jest taka potrzeba – porozmawiać.
Bez wątpienia duża w tym wszystkim zasługa organizatorów obu imprez, lecz również ich sponsorów, którzy w te przedświąteczne dni znów zamienili się w szczodrych Mikołajów. A to oznacza tylko jedno: przez ostatni rok mieszkańcy spółdzielczych osiedli musieli być wyjątkowo grzeczni…