|
Jeszcze Scena nie zginęła |
|
|
| Napisany przez Wonder, z 09-12-2011 00:00 |
Fakt, że w spółdzielczym klubie Scena 210 odbyła się w sobotę ciekawa impreza kulturalna, to jedno. Ale świadomość, że może ona być jedną z ostatnich, to już zupełnie inna sprawa. A taka możliwość, choć na razie wydaje się dość odległa, istnieje.
Po części ze względów ekonomicznych, a po części przez skłonność do eksperymentów, organizatorzy ze Sceny 210 zaproponowali publiczności artystyczny „czteropak”. Złożyły się na niego obrazy Anny Lutek i Franciszki Troszczyńskiej, wystawa biżuterii Tomasza Troszczyńskiego, a w warstwie słowno-muzycznej wiersze Aleksandry Więcek i koncert Beaty Osytek, promujący jej płytę „Nocny tramwaj”. Klubowych bywalców ta obfitość nie wystraszyła i tłumnie stawili się w budynku przy ulicy Husarskiej. Długo też, czemu trudno się dziwić, z niego nie wychodzili.
 Sobotniej imprezie, jakkolwiek podobnej do wielu innych, jakie przez lata odbyły się w tym miejscu, towarzyszyło jednak pytanie: co dalej? Aktualne w kontekście zakusów na likwidację spółdzielczej działalności kulturalnej. – Niestety, ekonomia rządzi światem i nas też dosięgnął kryzys. Mam nadzieję, że znajdą się tacy, którzy Scenę uratują. Są już pewne pomysły, choć jeszcze nie do końca wiem jakie – mówi szefowa klubu Jolanta Żebrowska. Więcej szczegółów zdradza wiceprezes SML-W. – Robimy wszystko, żeby takie spotkania jak dzisiejsze nadal mogły się odbywać. Chcemy nawiązać w tym zakresie współpracę z miastem. Żadnych ustaleń jeszcze nie ma, nie mamy też deklaracji czy to jest możliwe, ale jesteśmy w trakcie rozmów.
|
Komentarze użytkowników (1)
|
|
|