21.05.2012.
" Portal Legionowa i okolic "
Blues na słodko Drukuj Email
Oceny: / 0
KiepskiŚwietny 
 
Napisany przez Administrator, z 09-12-2011 00:00
Jarek Śmietana koncertowo świętował w Legionowie swój gitarowy jubileusz

ImagePo czterdziestu latach uprawiania jazzowego poletka, Jarek Śmietana postanowił spróbować czegoś innego. W piątek, podczas koncertu zatytułowanego „I love the blues”, poczęstował tym legionowian. A wszystko w ramach drugiej legionowskiej odsłony tegorocznej edycji festiwalu Jazz Jamboree.


– Urodziłem się w latach 50., a w 60., kiedy nastąpiła eksplozja bluesa, rhytm&bluesa, rock'n'rolla i soulu, byłem chłonącym to wszystko młodym człowiekiem i trudno, żeby nie wywarło to na mnie jakiegoś wrażenia – mówi Jarek Śmietana. Jak przyznaje jazzowy gigant, pierwszym gitarzystą, który nim wstrząsnął był nie kto inny, tylko Jimi Hendrix. Trudno więc się dziwić, że w bijącym w synkopowanym rytmie sercu, Jarek Śmietana wciąż ma wiele miejsca dla bluesa. – Z wielką satysfakcją wraca się do tych korzeni. Do tego, od czego się zaczęło. Bo ja to robię nie po omacku, jak początkujący muzyk, który dopiero odkrywa bluesa. Ja go już znam na wszystkie sposoby i teraz wracam do niego jak gdyby z pozycji siły – dodaje artysta. Co się tyczy siły rażenia gitary, jubilat demonstrował ją między innymi – na scenie wspomagali lidera także Adam Czerwiński na perkusji, Marcin Lamch na gitarze basowej, a także legendarny polski klawiszowiec, grający na organach Hammonda Wojciech Karolak – w towarzystwie poznanego przed rokiem australijskiego wokalisty. Bill Neal okazał się właścicielem głosu, który do bluesowo – rockowych standardów pasował równie dobrze jak czarno – skórzany sceniczny wizerunek artysty. Wystarczyło posłuchać jego, ale i całej kapeli, wykonania nieśmiertelnego „The house of the rising sun”.

ImageMimo przewagi bluesowego grania, Jarek Śmietana nie zapomniał o jazzie. Jego subtelna, wyrafinowana interpretacja piosenki „Pamiętasz, była jesień” pokazała z jakiej klasy artystą publiczność miała do czynienia. Gitarzysta nie zapomniał również o swoim starym przyjacielu z Krakowa, obecnie legionowianinie. W nawiązującym do hendrixowskiej wersji utworze „Let the good times roll” wypuścił nawet Krzysztofa Ścierańskiego na długie, odegrane w jego „strzelającym” stylu, solo. Miło patrzyło się, jak instrumentaliści, robiąc to, co do nich należy, świetnie się przy okazji bawią. Sam bohater wieczoru, jako bluesman był w piątek bardzo wiarygodny. Uzbrojony w świetnie brzmiącego, klasycznego stratocastera, grał (a momentami nawet, pewnie i czysto, śpiewał) oszczędnie, stylowo, rzadko kiedy ocierając się o jazz. Ale jeśli już to robił, Śmietana był lub, jak kto woli, była palce lizać. – Prawdziwym sukcesem jest to, że udało mi się przez 40 lat grać jazz i utrzymywać z tego siebie oraz rodzinę. A biorąc pod uwagę ciągłe życie na walizkach i konieczność zabiegania o koncerty, nie było to łatwe – podsumowuje gitarzysta.

W piątek muzyczne urodziny Jarka Śmietany doceniła nie tylko publiczność. Od Krzysztofa Sadowskiego, szefa Polskiego Stowarzyszenia Jazzowego, odebrał on najwyższą, honorową odznakę tej organizacji. Od legionowskich organizatorów dostał zaś imponujący tort. Oczywiście z bitą śmietaną. Podobnie jak cały koncert, smakował on wyśmienicie.

Komentarze użytkowników (0)

Nie komentowano

Dodaj komentarz!



mXcomment 1.0.7 © 2007-2012 - visualclinic.fr
License Creative Commons - Some rights reserved
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Go to top of page Go to top of page