| Napisany przez DJar, z 25-11-2011 00:00 |
Piłka nożna. III liga. Start Otwock – Legionovia 1:0 (0:0)
Trzecioligowi piłkarze rozegrali ostatnią kolejkę przed przerwą zimową. Zakończenie przedłużonej rundy jesiennej nie wypadło dobrze dla drużyny trenera Marka Papszuna. Legionovia przegrała ze Startem w Otwocku 0:1 i znalazła się w bezpośrednim sąsiedztwie strefy spadkowej. Po tygodniowej przerwie zawodnicy na krótko wznowią treningi i wtedy też mają zapaść decyzje w sprawie zmian w kadrze drużyny.
Tegoroczna piłkarska runda jesienna była trochę dłuższa niż zwykle, ponieważ w listopadzie rozegrano dodatkowo dwie kolejki rundy rewanżowej. Stało się tak, gdyż rozgrywki ligowe w Polsce powinny zakończyć się do czasu rozpoczęcia Euro 2012, czyli do 8 czerwca. Taki terminarz na pewno nie zadowalał Legionovii, która w końcówce rozgrywek dostała zadyszki i władze klubowe postanowiły rozwiązać kontrakt z trenerem Krzysztofem Chrobakiem, którego zastąpił Sebastian Dzisiewicz. Rozsądniej byłoby poczekać z rewolucją w klubie do zakończenia rundy i wtedy na spokojnie zastanowić się, co dalej z trenerem, kadrą i zadaniem na rundę wiosenną.
Mecz o spokojną zimę
Decyzje personalne zapadły jednak kilka tygodni wcześniej i trudno było się spodziewać, że drużyna z dnia na dzień zacznie grać lepiej, kiedy nie było nawet przygotowanego następcy na miejsce Krzysztofa Chrobaka, a zatrudnienie Sebastiana Dzisiewicza z góry traktowane było jako tymczasowe. Na dwa ostatnie mecze (i prawdopodobnie do końca sezonu) zespół objął Marek Papszun, który w ostatnim czasie z sukcesami prowadził KS Łomianki. Jego pierwszy mecz w roli szkoleniowca Legionovii wypadł średnio. Przeciwko Broni Radom zespół zagrał nieźle, ale przełożyło się to na zaledwie jeden punkt i spadek w tabeli o dwa miejsca. Okazją do podreperowania konta punktowego i miejsca w tabeli był ostatni mecz rundy jesiennej, w którym legionowianie zmierzyli się na wyjeździe ze Startem Otwock. Spadkowicz z drugiej ligi zawiódł swoich kibiców jeszcze bardziej niż Legionovia i znalazł się w strefie spadkowej. Dla gospodarzy było to spotkanie o podwójnym znaczeniu. Gdyby przegrali, to straciliby kontakt z zespołami ze środkowej strefy tabeli i ich szanse na utrzymanie się w III lidze znacznie by zmalały. W dwukrotnie przekładanym pierwszym meczu tych drużyn, który wygrała Legionovia 1:0, gospodarzom sprzyjało szczęście, bo Start przez większość spotkania miał przewagę, stworzył sobie kilka sytuacji bramkowych i goście na pewno nie zasłużyli na porażkę.
Karne z kapelusza
W rewanżu role się odwróciły. Tym razem lepiej na boisku radzili sobie legionowianie, ale nie przełożyło się to na wynik. Już w 13 minucie goście powinni prowadzić. Marcin Rawski znakomicie poradził sobie z kilkoma zawodnikami, ograł nawet bramkarza, ale zamiast zdecydować się na strzał z ostrego kąta, starał się dograć do któregoś z kolegów. Zrobił to jednak na tyle niedokładnie, że obrońca Startu zdołał zażegnać niebezpieczeństwo. W 20 minucie Rawski znalazł się we własnym polu karnym, pomagając kolegom z defensywy. W jego interwencji arbiter dopatrzył się faulu i wskazał na jedenastkę. Nie tylko goście byli zdziwieni decyzją Tomasza Czajkowskiego. Rzut karny pewnie wykorzystał Tomasz Karaś. Już trzy minuty później legionowianie dostali szansę na wyrównanie. Sędzia podyktował rzut karny za faul na Danielu Ziąbskim i podobnie jak wcześniej w polu karnym Startu, także i ta decyzja wywołała zdziwienie w obydwu drużynach. Wykonawcą jedenastki był najlepszy strzelec Legionovii Łukasz Barankiewicz. Dawid Bułka poradził sobie jednak z jego uderzeniem. Legionovia nadal dążyła do wyrównania, jednak to gospodarze w pierwszej połowie bliżsi byli zdobycia drugiego gola. W wyniku nieporozumienia w defensywie, piłki o mało co nie wpakował do własnej bramki Tomasz Wawrzyniak, ale zawodnik zdołał naprawić swój błąd i skończyło się na strachu.
Po przerwie goście nadal atakowali i stworzyli sobie kilka sytuacji do pokonania bramkarza rywali, ale znakomicie spisywał się bramkarz Startu. Kiedy już Dawid Bułka nie był w stanie zatrzymać piłki zmierzającej do siatki, wyręczali go obrońcy. Dokładnie tak, jak miało to miejsce w 59 minucie po główce Pawła Tomczyka. Wynik nie uległ zmianie i goście mogli cieszyć się z trzech punktów, które dały im nadzieję na utrzymanie się w trzeciej lidze.
OKS Start Otwock – Legionovia 1:0 (1:0)
Bramka: Karaś 20 (k).
Legionovia: Błesznowski – Wawrzyniak (81 Uwadizu), Wolski (34 Turski), D. Ziąbski, Jasiński – Rawski, Tomczyk, Centkowski, Janusiński – K. Ziąbski (46 Kopeć) – Barankiewicz;
Kolejna rewolucja w kadrze?
Porażka w Otwocku spowodowała, że Legionovia znalazła się w bezpośrednim sąsiedztwie strefy spadkowej, a można powiedzieć, że nawet już w niej jest, bo liczba spadkowiczów zwykle jest większa niż zakładana przed rozgrywkami. Zwiększa się bowiem w przypadku spadku drużyn z okręgów łódzkiego i mazowieckiego z wyższych lig. Przed Legionovią więc bardzo pracowita zima. Zawodnicy dostaną tydzień wolnego, ale 28 listopada mają pojawić się znowu na zajęciach w klubie. Nie będzie to tylko czas na roztrenowanie, ale także na przeprowadzenie rozmów w sprawie ich dalszej gry w Legionowie. To także okazja do obejrzenia w trakcie treningów ewentualnych kandydatów do gry w Legionowie. Być może nie będzie to kolejna rewolucja w drużynie, a zostanie wymienionych kilku zawodników i trzon zespołu zostanie utrzymany, co wydaje się najlepszym rozwiązaniem.
Z zapowiadanej walki o czołowe miejsca nic nie wyszło. Chyba nikt w klubie nie spodziewał się, że po siedemnastu kolejkach Legionovia będzie miała na koncie zaledwie 21 punktów. O dystansie do lidera nawet nie ma co wspominać, bo Radomiak ma aż 15 punktów więcej i o odrobieniu takiej straty w 13 meczach nie może być mowy. Jest natomiast bardzo realna perspektywa walki o utrzymanie do ostatniej kolejki
|
Komentarze użytkowników (0)
|
|
|