Po powtórnym złożeniu ślubowania szybko skapitulował też jeden z legionowskich posłów. Czteroletnie doświadczenie zrobiło swoje. – To są lata okrzepnięcia. Każdy człowiek ma tremę w takich sytuacjach. Tym większą, kiedy, tak jak ja, patrzy się na to wszystko poważnie. Dobrze wiem, jaka to odpowiedzialność. Dzisiaj nie ma tremy, ale jest troska o to, co będzie się działo w przyszłości – mówi Zenon Durka. W Sejmie jest w każdym razie tak, że świeży poselski plankton wpływ na nią ma niewielki. Druga kadencja, to już zupełnie inna sprawa. – To jak w szkole podstawowej: w pierwszej klasie człowiek jest traktowany inaczej, ale później to się zmienia. Ja się już czuję takim uczniem, który zna tu wszystkie zakamarki, wie jak się poruszać i z kim rozmawiać. Sprawdziliśmy. Z kim rozmawiać Zenon Durka wie. – To bardzo szanowany i rzeczowy poseł. Jeśli się umawia lub coś obieca, to dotrzymuje słowa. Wysoko oceniam pana posła Durkę – zapewnia czołowy „bulterier” PO Stefan Niesiołowski.

Nic dodać, nic ująć – deklaracja cenna i zapewne podszyta nie tylko kurtuazją. To ważne, bo jak pokazało pierwsze posiedzenie nowego Sejmu, savoir vivre posłowie rozumieją często w specyficzny sposób. Poziom sporu o marszałka izby niższej schodził momentami wyjątkowo nisko. Chętnych, żeby Kopacz leżącego nie brakowało. – Opozycja zachowuje się różnie, czasem nieelegancko i trzeba nazwać to po imieniu – ocenia POseł Andrzej Halicki. Jak zawsze klasę zachowali za to wszechobecni w parlamencie ekspolitycy oraz eks…perci. Ich ocen, na przykład co do zasadności personalnych zmian w rządzie, słuchano często i z uwagą. – To nie chodzi o to, ze ci ludzie są źli, tylko że niewątpliwie świeżość jest bardzo potrzebna. A ona jest tym bardziej potrzebna, że premier i jego otoczenie pozostają w tym samym składzie. Więc skądś te nowe impulsy, nowa energia musi przyjść – mówi Aleksander Kwaśniewski.
Co się tyczy nowej energii, znana wybranka narodu – Joanna Kluzik-Rostkowska, zamiast pracą nad ustawami, wolała zająć się ustawianiem przed obiektywem aparatu dzierżonego przez pewną młodą damę. A zdziwiona zainteresowaniem kamer, z filuternym uśmiechem pytała: – Co ja wam zrobiłam? Nam nic. Jednak z punktu widzenia obywateli ważne jest, aby posłowie coś dla nich robili. Najlepiej nie bacząc na koalicyjno – opozycyjne waśnie. Przedstawiciel większości w mniejszościowy rozsądek wątpi. – Niestety, nie mam takiej nadziei, ale chciałbym, żeby przynajmniej w tej polemice zachowywała obiektywizm co do faktów. Taką rzetelną debatę chętnie bym widział – mówi Halicki. Jak będzie, czas pokaże. Ale do regularnej współpracy opozycja się raczej nie pali. – Proszę zapytać rządzących, oni mają wszystko. Wcześniej mówili, że nie mogą rządzić, bo prezydent jest nie z ich obozu. Dziś mają prezydenta, premiera, marszałków Sejmu, Senatu, opanowali nawet instytucje kontrolne – twierdzi Mariusz Błaszczak. Ciekawe tylko, co z tego wszystkiego będzie miało Legionowo i okolice. W końcu ekipę w parlamencie posiada solidną. Pierwszy pomysł na ponadpartyjny alians legionowskich wybrańców już jest. – Niechaj pan poseł Zenon Durka i pani senator Anna Aksamit sprawią, żeby droga nr 61 została przedłużona do ronda w Zegrzu. Ja, a powiem więcej, nawet cały klub parlamentarny PiS, taką inicjatywę poprzemy – dodaje, nie bez szczypty ironii, szef klubu Prawa i Sprawiedliwości.

Skoro już padło nazwisko Anny Aksamit, we wtorek także ona oficjalnie zasiliła parlamentarne szeregi. Pierwszy kontakt z izbą refleksji wypadł pozytywnie. – Przyjęto mnie bardzo serdecznie. Atmosfera jest tu niezwykle miła i, wbrew początkowym obawom, nie czuję się obco – mówi Anna Aksamit chwilę po, jak gdyby potwierdzającej jej słowa, sympatycznej wymianie zdań z Włodzimierzem Cimoszewiczem. Sielsko i rodzinnie w Senacie pewnie jednak nie będzie. Już inauguracyjne przemówienie Marszałka Seniora mogło dać zasiadającym w tej izbie dużo do myślenia. Poza tym, setce jej rezydentów prezydent kraju poprzeczkę postawił dość wysoko. – Spotykamy się w izbie polskiego parlamentu, związanej w sposób szczególny z naszymi marzeniami o demokracji i o wysokiej jakości demokratycznego państwa prawnego – przypomniał Bronisław Komorowski. Cóż, pomarzyć dobra rzecz. Na szczęście od czasu do czasu marzenia się spełniają.