| Napisany przez DJar, z 03-11-2011 00:00 |
Siatkówka. I liga. LTS Siódemka Legionovia – PSPS Chemik Police 3:0 (25:19,25:17,25:21)
Drużyna Siódemki Legionovii wciąż niepokonana na pierwszoligowych parkietach. W piątej kolejce pokonała w Arenie Legionowo wicelidera Chemika Police 3:0. Wynik jest trochę mylący, bo rywalki wysoko zawiesiły poprzeczkę legionowiankom. Jedynie drugi set od początku do końca przebiegał pod dyktando Siódemki. Po pięciu kolejkach drużyna Wojciecha Lalka jest liderem i jako jedyna ma na koncie komplet zwycięstw. Szóstego listopada Legionovia zagra na wyjeździe z Jadarem AZS Politechnika Radom.
W piątej kolejce rozgrywek I ligi siatkarek spotkały się w Arenie Legionowo dwa niepokonane dotąd zespoły. Siódemka Legionovia wyprzedzała w tabeli Chemika lepszym stosunkiem setów, więc spotkanie to zapowiadało się bardzo ciekawie. Spodziewano się zaciętego meczu na wysokim poziomie i kibice na pewno się nie zawiedli. No, może nie wszyscy, bo grupka kibiców z Polic wychodziła z Areny zawiedziona wynikiem. Wojciechowi Lalkowi nie brakowało problemów przed tym meczem. Ilona Gierak dopiero w lutym wróci do treningów, a przeciwko Chemikowi nie mogły zagrać także Justyna Łunkiewicz i Małgorzata Plebanek.
Drużyna z Polic przyjechała do Legionowa po punkty, ale boisko zweryfikowało te plany. W pierwszym secie wyrównana walka trwała do wyniku 16:15 dla Siódemki. Od tego momentu przewaga zaczęła się powiększać. Ostatni punkt pierwszej partii zdobyły blokiem Anna Sołodkowicz i Małgorzata Skorupa. Legionovia wygrała 25:19. W drugim secie nie było już takich emocji. Legionowianki od początku grały bardzo skoncentrowane i uzyskały kilkupunktową przewagę. Rywalki nie były w stanie odrobić strat. Znakomicie grała cała ekipa LTS i set zakończył się zwycięstwem drużyny trenera Wojciecha Lalka 25:17. Najbardziej zacięty był trzeci set. Siódemka Legionovia prowadziła początkowo 5:1, ale wkrótce roztrwoniła całą przewagę i role się odwróciły. W końcówce jednak coś zacięło się w dobrze grającym zespole gości, a Legionovia ponownie zaczęła grać koncertowo. Kiedy Małgorzata Skorupa pojedynczym blokiem zdobyła 24 punkt, stało się jasne, że legionowianki nie wypuszczą z rąk zwycięstwa. W tym momencie licząca około 1200 kibiców widownia głośno domagała się zakończenia spotkania. I życzenie to spełniła… atakująca Chemika, która posłała piłkę na aut. Trzecia partia zakończyła się zwycięstwem Legionovii 25:21, a w całym meczu 3:0. Wynik nie pozostawiał wątpliwości, która drużyna w sobotę była lepsza, chociaż na pewno przebieg rywalizacji był bardziej zacięty niż wskazywały na to same liczby.
Trener ekipy gości po meczu nie szczędził słów krytyki pod adresem swoich zawodniczek i jakby zupełnie nie dostrzegał, że po drugiej stronie siatki grał zespół, który był po prostu lepszy. Nikt jeszcze nie przesądza awansu, bo jest na to za wcześnie, ale punkty z sezonu zasadniczego i miejsce przed play-off są bardzo ważne, bo one decydują z kim zagra się w pierwszej rundzie walki o awans. Trzeba pamiętać, że bezpośredni awans wywalczy najlepsza drużyna, ale finalista play-off będzie miał jeszcze szansę na awans w barażu.
Po pięciu kolejkach Siódemka Legionovia jest jedynym zespołem z I lidze z kompletem z zwycięstw. Zespół Wojciecha Lalka oczywiście zajmuje pierwsze miejsce i ma trzy punkty przewagi nad AZS KSZO Ostrowiec Świętokrzyski oraz Chemikiem Police. Kolejnej porażki, tym razem na własnym boisku z AZS Uniwersytet Ekonomiczny Kraków, doznał Piecobiogaz Murowana Goślina i spadł aż na piąte miejsce. Piątego listopada, w szóstej kolejce, Legionovia zagra na wyjeździe z Jadarem AZS Politechnika Radom. Tydzień później do Legionowa przyjedzie Sparta Warszawa.
Siódemka Legionovia – Chemik Police 3:0 (25:19; 25:17; 25:21)
Siódemka: Bąk (2), Bawoł (11), Sołodkowicz (12), Skorupa (10), Łukaszewska (8), Jóźwicka (8) i Siwka (libero).
Chemik: Kwiatkowska (6), Soter (2), Ostrowska (5), Sowa, Kaliszuk (12), Raczyńska (8), Nickowska (libero) oraz Bury, Sobolewska (1).
Po meczu powiedzieli
Mariusz Bujek, trener PSPS Chemik Police
– Wydaje mi się, że nie zasłużyliśmy sobie na przegraną w takim stosunku setowym. Dopóki się biliśmy z dziewczynami z Legionowa, to byliśmy równorzędnym przeciwnikiem, ale jak zaczynaliśmy się z nimi macać, a nie bić, to kończyło się tak, jak się kończyło. Jestem zawiedziony postawą niektórych moich zawodniczek, ponieważ w kluczowych momentach te, które decydują o wyniku w moim zespole, zaczęły plasować, tworzyć na siatce jakieś niezrozumiałe dla mnie zagrania. Nie znałem ich z tej strony, ale człowiek całe życie się uczy.
W trzecim secie przestaliśmy popełniać frajerskie błędy, ale w decydującym momencie była siatka i rywalki odskoczyły nam na dwa punkty. Gdybyśmy jednak wcześniej atakowali, a nie plasowali, to wygralibyśmy tego seta. To była woda na młyn dla zawodniczek z Legionowa. One nie plasowały, szły do góry i młóciły, ile mają sił. Nie robię problemu z tej porażki. Przegraliśmy ligowy mecz, to się zdarza wszystkim. Mamy teraz lepszy obraz Legionovii; wiemy, jakie mają słabe punkty i myślę, że u nas wygramy.
Wojciech Lalek, trener LTS Siódemka Legionovia
– Emocji w dzisiejszym meczu nie brakowało, ale zdziwiłbym się, gdyby było inaczej. Chemik to zespół, który do tej pory nie przegrał i oficjalnie się odgrażał, że jedzie do nas po punkty. My wciąż mamy swoje problemy. Kilka zawodniczek jest wciąż wyłączonych z gry. Nie są to jakieś urazy wykluczające je na dłużej, ale brak rozgrywającej i lewoskrzydłowej na zmiany jest dotkliwy. Nie chodzi o to, że nasze dziewczyny źle grają, ale czasami potrzebny jest moment ochłonięcia na kilka akcji, a możliwości tych zmian nie miałem. Mogłem tylko zmienić dwie środkowe i prawoskrzydłową, a przy braku rozgrywającej nie mogłem też wprowadzić Gosi Lizińczyk. Mogłem więc zastępować środki środkami, ale te akurat grały bardzo dobrze. Obawiałem się, że nadejdzie taki moment, że będzie konieczność dokonania zmian na innych pozycjach. I był taki moment w trzecim secie, kiedy dostaliśmy zadyszki, wpadło nam trochę przypadkowych piłek. Na szczęście moje dziewczyny nie po raz pierwszy udowodniły, że nawet w takich ciężkich momentach potrafią się uspokoić i z zimną krwią dograć końcówki.
|
Komentarze użytkowników (0)
|
|
|