18.05.2012.
" Portal Legionowa i okolic "
Z ludźmi, dla ludzi Drukuj Email
Oceny: / 0
KiepskiŚwietny 
 
Napisany przez Red, z 05-10-2011 00:00
Rozmowa z Anną Aksamit, dyrektorem Powiatowego Urzędu Pracy w Legionowie, kandydatką na senatora w wyborach parlamentarnych.

Image– Jak się zjednuje sympatię premiera Donalda Tuska?

– Myślę, że przede wszystkim naturalnością, uśmiechem i otwartością.

– Podobno to było kilka sekund?

– Nie trzeba było wiele czasu, aby zauważyć, że pan premier ceni sobie te cechy. Wydaje mi się, że ja taka właśnie jestem. Ci, którzy mnie znają wiedzą, że rzadko z mojej twarzy schodzi uśmiech.

– Czyli jednym słowem zaiskrzyło. Pani jako pierwsza, zresztą na wyraźne życzenie Donalda Tuska, stanęła do wspólnej z nim fotografii.
– Czy zaiskrzyło, tego nie wiem. Prawdą jest, że pan premier poświęcił mi nieco więcej czasu niż innym kandydatom.

– O czym rozmawialiście?

– To pozostanie moją słodką tajemnicą (śmiech).

– No dobrze. Skoro mowa o kontaktach damsko – męskich, chciałem zapytać panią o parytet na listach wyborczych. Czy kobiety czują się aż tak bardzo dyskryminowane, że trzeba im było załatwiać miejsca na listach wyborczych uchwalając tę ustawę?

– Dyskryminacja to może zbyt mocne słowo. Faktem jest jednak, że aby zaistnieć w życiu publicznym, musimy przebyć dłuższą i trudniejszą drogę niż mężczyźni. Czasem nie pomaga nawet to, że jesteśmy tak samo dobrze wykształcone.

– Ale parytet to przecież często państwowa gwarancja nijakości.

– Nie do końca się z tym zgadzam. Owszem, zdarzają się kandydatki z przypadku, ale większość kobiet na listach wyborczych to osoby z dużym doświadczeniem. Jeżeli nawet nie w polityce, to w działalności samorządowej czy biznesie.

– Tak jak pani?
– No właśnie, tak jak ja.

– Jak ważne dla miasta, powiatu czy danego regionu jest posiadanie w parlamencie swoich przedstawicieli. To atut?
– To ogromny atut. Taki poseł lub senator doskonale zna problemy lokalnej społeczności, a do tego może otworzyć wiele drzwi, które dla samorządowców często pozostają zamknięte.

– Czyli można na panią liczyć, jeśli oczywiście uda się pani zdobyć mandat senatora?
– Na mnie zawsze można było, można i będzie można liczyć. Dowiodłam tego swoją pracą, kierując chociażby Powiatowym Urzędem Pracy w Legionowie.

– To prawda. Niejeden z kolegów po fachu mógłby pani pozazdrościć skuteczności.
– Osiem milionów złotych w ciągu dwóch lat piechotą nie chodzi.

– Tyle pani zarobiła?
– Niech pan nie żartuje (śmiech). Tyle pieniędzy pozyskaliśmy dla powiatu legionowskiego na różne projekty. Dzięki nim powstało i do dziś działa wiele firm, wiele osób zmieniło zawód i świetnie sobie radzi na rynku pracy. To był nasz wspólny sukces. Mój i moich niezastąpionych pracowników. Dlatego uważam, że przydam się w Senacie. Nie jako polityk, a praktyk.

– A co panią skłoniło do zajęcia się polityką. W końcu poddanie się pod osąd społeczny to niełatwa decyzja. Bywa nawet, że bolesna.
– Ja się tego nie boję. Aby móc zrobić dla ludzi więcej, trzeba iść dalej i wyżej. Tak właśnie postrzegam politykę. To narzędzie do rozwiązywania ludzkich problemów, których przecież jest niemało. Zawsze pracowałam z ludźmi i dla nich wciąż chcę pracować.

– Teraz w senatorskiej ławie?
– Czemu nie, to dobre miejsce. Stamtąd też wszystko dobrze widać. No i premier będzie bliżej (śmiech).

– Będzie można ponaciskać…
– Wolę konkretną rozmowę.

– To ja za nią serdecznie dziękuję.

Komentarze użytkowników (0)

Nie komentowano

Dodaj komentarz!



mXcomment 1.0.7 © 2007-2012 - visualclinic.fr
License Creative Commons - Some rights reserved
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Go to top of page Go to top of page