18.05.2012.
" Portal Legionowa i okolic "
Muzyczny sztorm Drukuj Email
Oceny: / 0
KiepskiŚwietny 
 
Napisany przez Wonder, z 25-08-2011 00:00
Wieliszew staje się Mekką polskich szantmenów

ImagePrzez ostatni weekend gmina Wieliszew była polską stolicą piosenki żeglarskiej i turystycznej. Wystarczyło zaledwie siedem lat, aby tamtejsze „Szanty nad Zalewem” wypłynęły na szerokie wody szeroko pojętej rozrywki. Artyści oraz organizatorzy widzą to szczególnie wyraźnie. Widzą i się z takiej powodzi turystów cieszą.

– Mamy bardzo dużo gości z całej Polski. Można więc powiedzieć, że to naprawdę udany festiwal, który broni się coraz lepiej i coraz więcej znaczy na kulturalnej mapie nie tylko naszego powiatu, ale i Mazowsza – mówi Paweł Kownacki, wójt gminy Wieliszew. – Od pierwszych, amatorskich spotkań w gronie przyjaciół przy ognisku, proszę bardzo: profesjonalna scena, nagłośnienie, ochrona. Organizatorzy załatwili też wspaniałą pogodę. No to gdzie może być lepiej? – pyta retorycznie Mirek Kowalewski, festiwalowy konferansjer i lider grupy Zejman & Garkumpel. Rzeczywiście, nigdzie. Wystarczył rzut oka na wieliszewską plażę, żeby się o tym przekonać. Zarówno na niej, jak i festiwalowej scenie wszystko było po prostu przebojowe. W warstwie muzycznej dominowały oczywiście żeglarskie dźwięki, ale nie zabrakło też muzyki folk i klasycznych szant. Tradycyjnie w wykonaniu największych mistrzów tych gatunków. Tym razem także z zagranicy. Trudno się zatem dziwić, że przez dwa dni ciągnęły do Wieliszewa całe załogi ludzi spragnionych wypoczynku i dobrej zabawy. W dużej mierze po to, by na fali marynistycznych dźwięków i słów pożeglować przez kilka godzin po oceanie zabawy. – Śpiewam o tym, co przeżyłem. Nie będę śpiewał o tym, że mi „bat bosmana plecy tnie”, bo mi na szczęście nie tnie; nie będę opowiadał o piratach, bo mnie dotychczas żaden pirat, oprócz tych kopiujących nasze płyty, nie dopadł. Byłbym nieszczery. Ale śpiewam o Mazurach, o tym, co przeżyłem i co bym chciał przeżyć ja oraz inni wykonawcy piosenki żeglarskiej – mówi z właściwą sobie swadą Mirek Kowalewski.

A to ludzie lubią. Podobnie jak dotychczasową formułę wieliszewskiej imprezy. Wypada więc się cieszyć, że organizatorzy nie zamierzają przy niej za bardzo majstrować. W końcu już od dawna wiadomo, że lepsze jest wrogiem dobrego. W rozrywce również. – Wydaje mi się, że dwa dni muzyki, miasteczko namiotowe, do tego zabawy dla dzieci to jest jednak coś, co się od kilku lat sprawdza. Nie ma sensu tego zmieniać – uważa wójt Kownacki. Jak widać, w poszukiwaniu żeglarskich klimatów wcale nie trzeba zapuszczać się zbyt daleko. Wystarczy krótki, letni rejs na wieliszewską plażę.

Komentarze użytkowników (0)

Nie komentowano

Dodaj komentarz!



mXcomment 1.0.7 © 2007-2012 - visualclinic.fr
License Creative Commons - Some rights reserved
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Go to top of page Go to top of page