| Napisany przez Waldek Siwczyński, z 25-08-2011 00:00 |
Legionowianka powalczy o koronę dla najpiękniejszej Polki
Atrakcyjnych obywatelek w Legionowie nie brakuje. Ale do finału konkursu Miss Polski dostają się one, oględnie mówiąc, rzadko. Tymczasem dziewiętnastoletniej Aleksandrze Witkowskiej ta sztuka się udała. Po zmaganiach o tytuł tegorocznej Miss Warszawy weszła do półfinału, a teraz czeka na finał rywalizacji najpiękniejszych kobiet w kraju. To co, legionowianie, pomożecie?!
Przygodę ze sceną Ola zaczęła, jak to się często zdarza, dość przypadkowo. – To w dużej mierze spontaniczna decyzja. Głównym powodem była chęć przekonania się, co tak naprawdę mogę jeszcze osiągnąć i na jak wiele pozwolić sobie w swoim życiu – wspomina legionowianka. Mimo młodego wieku Ola dokonała już całkiem sporo. Ma za sobą między innymi sukcesy w tańcu i sporcie oraz roczną naukę w Stanach Zjednoczonych. Wróciła stamtąd z dyplomem i przekonaniem, że jeśli się do czegoś dąży, prędzej czy później się to osiąga. Priorytety ma ustalone od dawna. – Najważniejsze w moim życiu są niezależność i dobre wykształcenie. Nie chcę poświęcać wszystkiego konkursowi Miss Polski. Królowa piękności jest przecież wybierana co roku. Zdaję sobie sprawę, że za rok przyjdą młodsze, piękniejsze i mądrzejsze. Ważne, żeby o tym pamiętać i nie oddawać się temu w całości – dodaje Ola. Na całego wspiera ją za to najbliższa rodzina. Na całego, lecz zarazem rozsądnie. – Fajnie, jak jest trochę urody; fajnie, jak człowiek jest komunikatywny, otwarty; fajnie, kiedy sypią się jakieś propozycje i można siebie pokazać. Trzeba mieć jednak jakieś zaplecze. Najlepiej w postaci dobrego wykształcenia – uważa Elżbieta Witkowska, mama Oli.
Mimo związanych z udziałem w konkursie obaw, rodzice Oli są przekonani, że i tym razem dziewczyna da sobie radę. I wróci do domu, jeśli nawet nie z koroną, to z tarczą na pewno. Nawiasem mówiąc, mama z córką startowały niedawno w rodzinnych wyborach miss. Przed finałową rywalizacją o tytuł najpiękniejszej Polki była to dla Oli rozgrzewka wręcz wymarzona. – Skoro sobie poradziła, jako szesnastoletnia dziewczyna, będąc sama w Stanach i tam nie stało się nic złego, to podejrzewam, że tutaj tym bardziej. Poza tym, ma duże oparcie w rodzinie. Będzie dobrze – jest przekonana pani Elżbieta. Póki co, dobrze jest. Inna sprawa, że po zdaniu międzynarodowej matury Ola zrezygnowała na pewien czas ze swych edukacyjnych planów. Jak zapowiada, wyjazd na uczelnię do Hong Kongu jest jednak tylko kwestią czasu. A na razie cieszy się udziałem w konkursie piękności i nie zapomina, jakie miasto w nim reprezentuje. – Cała ta moja przygoda rozpoczęła się od wyborów Miss Warszawy. Zapytano mnie tam czy chcę reprezentować Legionowo, czy stolicę. Powiedziałam oczywiście, że Legionowo. Tutaj się wychowałam, nauczyłam wielu rzeczy i tutaj mam najbliższych sercu przyjaciół – wspomina Ola.
Ci najbliżsi i ci nieco dalsi Aleksandrę Witkowską już za kilka dni będą mogli wesprzeć: trzymając kciuki i wysyłając esemesy. Nowa Miss Polski zostanie wybrana 27 sierpnia podczas płockiego finału konkursu.
|
Komentarze użytkowników (0)
|
|
|