| Napisany przez RafaM, z 02-06-2011 00:00 |
Indywidualny kontakt ze specjalistą w zamian za obecność na lekcji
Klasy integracyjne działają w dwóch legionowskich podstawówkach: w Szkole Podstawowej nr 1 i w Szkole Podstawowej nr 2. Ubiegłotygodniowa decyzja władz miasta o zmniejszeniu z 18 do 9 godzin, w których nauczyciel specjalista jest obecny z uczniami podczas lekcji, zaniepokoiła rodziców.
W ubiegły piątek (27 maja) w sali gimnastycznej Szkoły Podstawowej nr 2 odbyło się w tej sprawie spotkanie rodziców z dyrekcją i nauczycielami szkoły. – Największym problemem w proponowanej zmianie jest to, że jedna pani nauczyciel będzie musiała w ciągu jednej lekcji prowadzić sześć różnych programów, ponieważ jeden jest dla dzieci zdrowych, a pięć zupełnie różnych dla dzieci z orzeczeniami. Doprawdy trudno sobie wyobrazić sytuację, kiedy to jedna pani podzieli się na sześć części – mówi Agnieszka Górska-Piątkiewicz, mama dziecka z klasy integracyjnej. – Ja z perspektywy rodzica dziecka integracyjnego mogę powiedzieć, że to, jak ono się uczy i jakie osiąga sukcesy, w ogromnej mierze jest zasługą szkolnictwa integracyjnego. Zasługą przede wszystkim tego, że jest taki nauczyciel, który właśnie jemu poświęca uwagę i dzięki temu dziecko jest w stanie osiągać dobre wyniki – dodaje Robert Waśniewski.
Władze miasta bronią swojej decyzji. Piotr Zadrożny, zastępca prezydenta Legionowa odpowiedzialny za legionowską oświatę, tłumaczy, że wprowadzona zmiana nie spowoduje zmniejszenia etatów dla nauczycieli specjalistów, którzy w zamian za odebrane im godziny będą pracować indywidualnie z dziećmi wymagającymi szczególnej opieki. – Dzięki temu będzie możliwe wyrównanie braków, które ma dziecko. Te zajęcia będą się odbywały po lekcjach i będą całkowicie indywidualne. W związku z tym wydaje mi się, że to jest z korzyścią dla uczniów niepełnosprawnych – mówi Piotr Zadrożny. Pojawia się jednak pytanie: co z dziećmi, które nie mają orzeczeń? Rodzice obawiają się, że w sytuacji gdy przez połowę zajęć na lekcji będzie tylko jeden nauczyciel, po prostu nie starczy mu czasu na pracę z uczniami zdrowymi. – Zwykły nauczyciel, nazwijmy go tak, będzie musiał znacznie więcej uwagi poświęcić dziecku integracyjnemu. To jest ogromna szkoda dla dzieci szczególnie uzdolnionych, a jak rozumiem właśnie w klasach integracyjnych jest nabór dzieci szczególnie zdolnych jako dzieci nieintegracyjnych po to, aby poziom w tych klasach był zrównoważony – mówi Robert Waśniewski.
Prezydent Zadrożny zapewnia jednak, że wprowadzona zmiana nie wyklucza możliwości zatrudnienia dodatkowej osoby, która pomagałaby nauczycielowi podczas lekcji w klasie integracyjnej. – Jeżeli mamy do czynienia z niepełnosprawnością ruchową, przypadkami ADHD lub jakimiś zachowaniami, które mogłyby być niebezpieczne, to istnieje możliwość, którą dopuszcza również prawo oświatowe, zatrudnienia w takich klasach asystentów nauczycieli. Nie muszą to być osoby z wykształceniem pedagogicznym. Ich zadaniem ma być pomoc w opiece nad dziećmi i dbanie o porządek i bezpieczeństwo na lekcjach. Chcemy bowiem, aby nauczyciele specjaliści, którzy są przecież świetnie wyszkoleni, skupili się na indywidualnych zajęciach – mówi prezydent Zadrożny. Tylko czy te argumenty przemówią do rodziców dzieci z klas integracyjnych? Na piątkowym spotkaniu ustalono, że umówią się oni na spotkanie z prezydentem Legionowa i będą chcieli poznać przyczyny jego decyzji, a także spróbują namówić go do powrotu do dotychczasowej formuły zajęć.
Warto też wspomnieć, że klasa szósta integracyjna ze Szkoły Podstawowej nr 2 zdobyła największą liczbę punktów na tegorocznym sprawdzianie kompetencyjnym szóstoklasistów. Czy w nowej formule zajęć taki wynik uda się powtórzyć? Czas pokaże.
|
Komentarze użytkowników (0)
|
|
|