| Napisany przez RafaM, z 12-08-2010 00:00 |
Tylko dzięki postawie legionowskich policjantów udało się uniknąć tragedii
To było dramatyczne kilkadziesiąt minut. W ubiegły poniedziałek (2 sierpnia) po godzinie 18.00 na parapet okna na klatce schodowej pomiędzy 10 a 11 piętrem bloku przy ulicy Marysieńki w Legionowie wyszedł młody mężczyzna. Najprawdopodobniej chciał skoczyć.
Ta dramatyczna sytuacja swój prolog miała kilka godzin wcześniej, kiedy to do Komendy Powiatowej Policji w Legionowie zgłosiła się kobieta, która poinformowała o zaginięciu swojego 20-letniego syna. – Po około godzinie do oficera dyżurnego zaczęły wpływać informacje o mężczyźnie stojącym w oknie na jedenastym piętrze wieżowca. Chciał on popełnić samobójstwo – relacjonuje jeden z funkcjonariuszy operacyjnych KPP w Legionowie, biorących udział w akcji. Okazało się, że był to właśnie poszukiwany przez policję Sebastian S., mieszkaniec powiatu legionowskiego. Na miejscu zjawiła się policja, pogotowie ratunkowe i straż pożarna. – Działania straży pożarnej polegały na rozstawieniu poduszki pneumatycznej w celu zamortyzowania ewentualnego upadku tej osoby – mówi mł. bryg. Leszek Smuniewski, zastępca komendanta powiatowego PSP w Legionowie. Jednocześnie zadysponowano z jednej z warszawskich komend straży pożarnej, poduszkę pneumatyczną o znacznie większych rozmiarach. Okazało się bowiem, że ta posiadana przez legionowskich strażaków może być niewystarczająca. – Ona powinna chronić upadek z czwartego piętra. My tu mieliśmy kondygnację jedenastą. Prawdopodobieństwo, że ocali ona życie tej osobie, było więc niewielkie, dlatego też została zadysponowana większa poduszka – dodaje Leszek Smuniewski.
Równocześnie z działaniami podejmowanymi przez strażaków, policjanci, już we wnętrzu budynku, w oczekiwaniu na przybycie negocjatora z Komendy Stołecznej Policji, prowadzili rozmowy ze zdesperowanym mężczyzną. – Mężczyzna był w złym stanie emocjonalnym. Odchylał się co chwila, trzymając się futryny okiennej. Stał cały czas na parapecie wewnętrznym w otwartym oknie – relacjonuje funkcjonariusz operacyjny legionowskiej policji. Po kilkunastu minutach rozmowy jednemu z policjantów udało się przekonać 20-latka, aby ten pozwolił mu zbliżyć się do siebie. – Kiedy zaproponowałem mu, aby wspólnie ze mną zapalił papierosa, mężczyzna po jakimś czasie zgodził się. Przesunął się od okna i usiadł na parapecie w świetle otwartego okna. W chwili kiedy częstowałem go papierosem, wyciągnął rękę, wtedy złapałem go mocno za nadgarstek oraz za tułów i wciągnąłem do środka – mówi policjant. Sebastian S. został przewieziony na komendę, a stamtąd trafił na obserwację do jednego z warszawskich szpitali. Koszty całej akcji ratunkowej pokryją uczestniczące w niej służby.
|
Komentarze użytkowników (0)
|
|
|