18.05.2012.
" Portal Legionowa i okolic "
Przeciwwskazania do pisania Drukuj Email
Oceny: / 0
KiepskiŚwietny 
 
Napisany przez Waldek Siwczyński, z 05-08-2010 00:00
ImageDziennikarze to jednak mają przechlapane! Abstrahując już od innych (te, póki co, przemilczę) niedogodności żurnalistycznej profesji, niesie ona dla uprawiającego ją delikwenta groźbę permanentnego braku zawodowej satysfakcji. Że o finansowej nie wspomnę. Podczas gdy tacy na przykład policjanci czy nauczyciele rok w rok mają dzień, w którym dostają awanse, nagrody, a specjalnie przybyli dygnitarze pieszczą ich ego sztampowymi komplementami, dziennikarz na takie względy liczyć nie może. To znaczy może, ale się jeden z drugim przeliczy.

Nie żeby pismacy swego przewidzianego w kalendarzu dnia nie mieli. Jest, a jakże! Problem w tym, że 24 stycznia można z tej okazji załapać się co najwyżej na uczestnictwo we mszy wspominającej żywot św. Franciszka Salezego – patrona dziennikarzy. Tymczasem mogłoby być tak pięknie… Oczyma wyobraźni widzę, jak na legionowskim rynku (albo i gdzie indziej, bo, wiadomo, mrrroźźźno) ramię w ramię stoją w swych galowych wdziankach pracownicy wszystkich legionowskich mediów. Odkładając na bok różnice ideologiczne, wypinają piersi do przypinanych im przez lokalnych władców orderów. Delegacja czytelników wręcza swemu faworytowi dyplom „Legionowskiego Dziennikarza Roku”. Prowadzący uroczystość odczytuje list gratulujący od prezydenta miasta, który – ma się rozumieć szczerze – dziękuje pracownikom mediów za ich codzienną, najeżoną ortograficznymi i merytorycznymi pułapkami, pracę. Ze szczególnym uwzględnieniem tych, co to opierają ją głównie na konstruktywnej krytyce działań lokalnej władzy. Tego dnia szefowie poszczególnych redakcji przydzielali by też swym ludziom nominacje: na starszego redaktora niusowego, młodszego inspektora sensacyjnego czy nawet podfelietonistę ironicznego. Całość wieńczy oczywiście występ połączonego chóru miejskich i powiatowych radnych, którzy na cześć zgromadzonych dziennikarzy odśpiewują nieśmiertelny hit śmiertelnego Andrzeja Zauchy „Bądź moim natchnieniem”. Ach, marzenia.

Gwoli ścisłości trzeba dodać, że również w dzień powszedni dziennikarz może liczyć na ludzkie reakcje związane z jego ulotną, papierowo-obrazkową robotą, do tego szybkie i pełne najszczerszych emocji. Wtedy gdy w swoim tekście się pomyli.

Komentarze użytkowników (0)

Nie komentowano

Dodaj komentarz!



mXcomment 1.0.7 © 2007-2012 - visualclinic.fr
License Creative Commons - Some rights reserved
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Go to top of page Go to top of page