| Napisany przez RafaM, z 17-07-2010 00:00 |
Mężczyzna zasłabł w samochodzie i mimo błyskawicznie podjętej próby
reanimacji zmarł
35-letni mieszkaniec Pułtuska, Robert S. zasłabł za kierownicą swojego samochodu. Auto zjechało na pobocze i uderzyło w przydrożny słup. Mimo praktycznie natychmiast podjętej reanimacji mężczyzny nie udało się uratować.
Do tego nieszczęśliwego zdarzenia doszło w ubiegły czwartek (8 lipca) około godziny 1000 rano na ul. Jagiellońskiej w Legionowie. Samochód osobowy marki opel corsa, kierowany przez 35-letniego Roberta S., jechał od skrzyżowania z ul. Piłsudskiego w kierunku legionowskiej komendy policji. Tuż za budynkiem poczty auto zjechało nagle na pobocze i uderzyło w przydrożny słup. Na szczęście ul. Jagiellońską jechał akurat patrol policjantów z Centrum Szkolenia Policji. Widząc, co się stało, zatrzymali się, aby udzielić pomocy kierowcy. Jak się okazało, mężczyzna siedzący za kółkiem opla był nieprzytomny. Natychmiast przystąpiono do jego reanimacji. Na miejsce błyskawicznie wezwano także policję i kartkę pogotowia. 35-letniego mieszkańca Pułtuska nie udało się niestety uratować. – Przybyły na miejsce lekarz pogotowia stwierdził zgon przed przybyciem. Wszystko wskazuje na to, że mężczyzna podczas jazdy dostał zawału serca. To spowodowało, że auto zjechało na pobocze i uderzyło w słup – relacjonuje pokom. Robert Szumiata, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Legionowie. Na miejscu zdarzenia pracowali policjanci z Sekcji Ruchu Drogowego legionowskiej komendy policji, biegli oraz prokuratorzy.
Świadkowie tego zdarzenia byli oburzeni faktem, że na karetkę pogotowia trzeba było zbyt długo czekać. Z ich relacji wynikało, że dopiero po kilkunastu minutach od zgłoszenia, na miejscu tragedii pojawili się ratownicy medyczni z… Nowego Dworu Mazowieckiego, a zaraz po nich z Warszawy. Według nich karetka z Legionowa w ogóle nie przyjechała. Próbowaliśmy wyjaśnić tę sprawę w Samodzielnym Publicznym Zakładzie Lecznictwa Otwartego w Legionowie, niestety do chwili zamknięcia tego numeru gazety nie udało na się skontaktować z jego dyrektorem.
|
Komentarze użytkowników (0)
|
|
|