| Napisany przez Waldek Siwczyński, z 12-07-2010 00:00 |
 Przed drugą połową meczu o prezydencki stolec tych dwóch tylko czeka, co byśmy my, sędziowie, któremuś z nich odgwizdali na koniec zwycięstwo. I fajnie, bo rzadki to moment, kiedy Oni nas o coś proszą. Zwykle bywa odwrotnie. Obiecując, proszą, i prosząc, obiecują – dla pięcioletniego i za free wynajmu nadmetrażu przy Krakowskim Przedmieściu absolutnie wszystko. Zupełnie jak światowe firmy zachwalające różnego rodzaju dobra. Tyle że one wyłącznie dla kasy. Z politykami łączy je wszakże coś jeszcze. Hmm, jakby to powiedzieć: i jedni, i drugie w kwestii swych walorów kłamią.
Dowód na potwierdzenie tej tyleż śmiałej, ile koncernoburczej tezy dojrzałem ostatnio przy drodze. I nie chodzi mi o biznesmenki handlujące towarem, którego im nigdy nie zbraknie – akurat jego jakość widoczna jest (lub nie…) gołym okiem, a o pojedynczego, zaparkowanego przy swym aucie rodaka. Zamiast reklam w TV i prasowych inseratów wybrał on formę promocji o niebo mniej kosztowną, przy wykorzystaniu zwykłego szarego kartonu, zalety swej oferty wyciskając maksymalnie. Napis na nim głosił: „chemia z zachodu”. I myliłby się ten, kto uważa, że chodzi o naiwniaka, który przeoczył, jak polska fascynacja światem za Żelazną Kurtyną niemal do cna skorodowała. Co to, to nie. On zwyczajnie postanowił zarobić na tym, na czym my, nabywcy, każdego dnia tracimy. Już mówię, jakim cudem.
Każdy kto miał okazję skosztować kawy, upudrować niemowlęcą pupcię zasypką czy wyprać ciuchy w proszku „o bardzo znanej nazwie”, wyprodukowanych na starounijny rynek, zauważył pewnie, że ich smak, zapach lub działanie znacznie przewyższają to, co znamy. Wie o tym już nie jeden, nie dwóch, lecz tysiące ludzi. Wie, gdyż ta różnica to nie odosobniony przypadek, lecz wymuszona zachłannością producentów tendencja. Po co sprzedawać demoludkom dobrze i tanio, skoro da się im wcisnąć chłam? Za który zresztą, wyposzczeni przez dekady komuny, wybulą więcej niż wybredni Niemcy czy Francuzi. Niby nikt nikogo za rękę nie złapał, nikt się do tego procederu nie przyznał, tylu Polaków nie może się jednak mylić. A co wobec tego mogą? To proste, wybrać jeden z wielu innych, wolnych od ściemy, produktów. Szkoda tylko, że akurat w trakcie wspomnianej na początku drugiej połowy to niewykonalne.
|
Komentarze użytkowników (0)
|
|
|