| Napisany przez Dariusz Jarosz, z 24-06-2010 00:00 |
Piłka nożna. Legionovia po sezonie
Legionovia zakończyła sezon 2009/2010 na dziewiątym miejscu. Przed sezonem apetyty były większe, ale w rundzie wiosennej drużyna była nawet zagrożona spadkiem do trzeciej ligi, więc miejsce dające utrzymanie się w gronie trzecioligowców na kolejny sezon należy uznać za sukces nowego trenera. Piłkarze będą mieli urlopy od treningów do 12 lipca. Zanosi się na zmiany kadrowe. Klub przedłużył umowę z Piotrem Topczewskim.
Z ulgą przyjęli zakończenie sezonu kibice oraz zawodnicy Legionovii. Zespół po dramatycznej walce w ostatnich kolejkach zdołał zapewnić sobie utrzymanie w trzeciej lidze. Sezon 2009/2010 miał wyglądać zupełnie inaczej. Jeszcze w przerwie zimowej trener oraz prezes klubu zapewniali, że Legionovia zagra o czołowe miejsca w tabeli.
Nieudany eksperyment
Nie udał się eksperyment z zatrudnieniem młodego trenera, który miał odmienić styl gry Legionovii. Działacze chcieli, aby drużyna grała bardziej ofensywnie i zdobywała więcej bramek. W tym celu zatrudniony został młody trener Marcin Rzeszotek. Wysiłki szkoleniowca nie zdały się na wiele. Zamiast więcej bramek w bramce rywali, piłka coraz częściej znajdowała się w siatce Legionovii. Podopieczni trenera Rzeszotka grali coraz mniej skutecznie, a jedna z najlepszych formacji obronnych w trzeciej lidze w ostatnich latach zaczęła tracić gole seriami.
Kibice zaczęli tęsknić za defensywnym, ale skutecznym futbolem Włodzimierza Gnoińskiego. Okazało się, co nie jest żadną nowością, że najpierw trzeba mieć odpowiednich wykonawców, a dopiero później myśleć o zmianie stylu gry. Marcin Rzeszotek chyba o tym zapomniał. Na poziomie trzecioligowym nie ma co wymagać gry zbyt kombinacyjnej. Aby w taki sposób grać, zawodnicy muszą mieć odpowiednie umiejętności techniczne. O tym chyba zapomnieli działacze oraz trener Rzeszotek, który wiele czasu poświęcał na treningi taktyczne. Zespół podobno czynił pod tym względem stałe postępy, ale szczerze mówiąc, trudno było je dostrzec.
Zabrakło natomiast najważniejszej rzeczy. Odpowiedniego przygotowania fizycznego. Być może wyniki badań, jeśli takie były przeprowadzane, wskazywały, że piłkarze mają odpowiednią kondycję i szybkość, jednak w konfrontacji z rywalami to się nie potwierdziło.
Chociaż… można wrócić do lutego, kiedy Legionovia wygrywała i remisowała z zespołami z wyższych klas. Takiej formy Legionovia jeszcze nigdy nie demonstrowała w konfrontacji ze Świtem, Startem Otwock i Dolcanem Ząbki. Szkoda jednak, że trener przygotował najwyższą formę na luty, a nie na rundę wiosenną, która rozpoczyna się w połowie marca.
Wszyscy podkreślali wysokie kwalifikacje i wiedzę Marcina Rzeszotka. Ale czy ciekawe treningi i rozmowy o futbolu są tym, o co chodzi w piłce nożnej? Szkoleniowiec chyba przecenił swoje siły. Jak do tej pory, powiedzieć można, że to dobry trener, ale wyników nie ma.
Topek wykorzystał szansę
Kiedy Legionovii zaczęło grozić widmo spadku, zarząd podjął decyzję o zmianie trenera. Warto przypomnieć, że już w połowie rundy wiosennej Rzeszotek był bliski rozstania z zespołem, ale udany finisz pozwolił mu na kontynuowanie pracy w Legionowie.
W trakcie rundy nie jest łatwo znaleźć trenera, który z marszu mógłby podjąć pracę i odmienić grę piłkarzy. Tym bardziej że nie było czasu na poznawanie zespołu, bo mecze rozgrywano praktycznie co trzy dni. Prezes Janusz Gębarowski postanowił skorzystać z usług szkoleniowca, który pracował z drugim zespołem Legionovii. Piotr Topczewski znal większość zawodników, wiedział, w jakiej są dyspozycji, i miał pomysł na poprawę gry drużyny.
Tym razem eksperyment się powiódł. Legionovia pod wodzą nowego szkoleniowca zaczęła zdobywać punkty i na jedną kolejkę przed zakończeniem rozgrywek zapewniła sobie utrzymanie w trzeciej lidze. Sukces, jakim było uratowanie przed spadkiem, spowodował, że działacze postanowili zrezygnować z poszukiwań nowego szkoleniowca i funkcję tę na kolejny sezon powierzyli Piotrowi Topczewskiemu. „Topek” będzie prowadził Legionovię już samodzielnie, ponieważ uzyska odpowiednie uprawnienia.
Będą zmiany w kadrze
Drużyna będzie trenowała do czwartku 24 czerwca. Przygotowania do nowego sezonu rozpoczną się 12 lipca. Już teraz Legionovia poszukuje wzmocnień. W treningach i wewnętrznych grach kontrolnych biorą udział piłkarze chcący reprezentować barwy klubu w rundzie jesiennej. Głównie są to młodzi gracze i trudno dostrzec wśród nich jakieś twarze znane z trzecioligowych boisk. Jedynie Łukasz Barankiewicz może być kojarzony przez kibiców. Kilka razy przymierzany do Legionovii, tym razem ma duże szanse, aby trafić do klubu, ponieważ może opuścić Tęczę Płońsk bez odstępnego.
Wiadomo już, że część piłkarzy opuści Legionovię. Piotr Wajda wchodził na boisko tylko w końcówkach meczów i po okresie wypożyczenia wróci do Wichru Kobyłka. Podobnie wygląda sprawa z Michałem Steczko, który ma zostać wypożyczony do innego klubu.
Dennis Frączek i Łukasz Choiński byli wypożyczeni do Legionovii do końca czerwca. Obydwaj byli podstawowymi zawodnikami i klub chętnie przedłużyłby z nimi umowę. Łatwiej będzie się dogadać w sprawie pozyskania Frączka. Choiński chce poszukać sobie klubu w wyższej lidze. Stwierdził jednak, że w przypadku kiedy nie uda mu się zatrudnić w wyższej lidze, chętnie na jesieni zagra w Legionowie.
Kończy się także okres wypożyczenia Karola Załustowicza i Jakuba Wyrozębskiego. Obydwaj byli kontuzjowani i nie mieli zbyt wielu okazji, aby przekonać trenerów do swoich umiejętności. W końcówce sezonu jednak z bardzo dobrej strony pokazał się Wyrozębski i pozyskanie tego zawodnika na pewno byłoby korzystne dla zespołu.
Największym wyzwaniem dla prezesa jest zatrzymanie najlepszego strzelca Legionovii w rundzie wiosennej, Ifeanyi Uwadizu. To głównie jego zasługa, że drużyna utrzymała się w trzeciej lidze. Należy się więc spodziewać, że zainteresowani nim będą trenerzy innych drużyn. Jak zapewnia jednak prezes Janusz Gębarowski, obydwie strony są bardzo bliskie porozumienia i umowa powinna być podpisana po urlopie.
Do Legionowa powróci także Daniel Ziąbski, któremu skończył się okres wypożyczenia do KS Piaseczno. Nie powrócą natomiast trzej inni piłkarze wypożyczeni. Mariusz Lejdyn chce zostać w CWKS Legia, Marcin Gumowski nadal będzie grał w Żbiku Nasielsk a Kamil Szczepański w Hutniku Warszawa.
|
Komentarze użytkowników (0)
|
|
|