Plenerowa, ogólnodostępna część rocznicowej fety tym razem odbyła się na terenie Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji. Stało się tak choćby z tego względu, że jedną z atrakcji stanowiło zwiedzanie powstającej tam hali sportowej. Było ich jednak – włączając w to wszystko, co w podobnych okolicznościach zwykle się widuje – o wiele więcej. Na tyle dużo, że z miejskiej oferty skorzystało kilka tysięcy osób. Nie da się ukryć, że wiele z nich przyszło obejrzeć i posłuchać muzycznych gwiazd imprezy. Wśród nich Krzysztofa Krawczyka, który kilka lat temu do Legionowa nie dotarł. W związku z tym z Romanem Smogorzewskim dotarł za to wtedy gdzie indziej. – No cóż, znaleźliśmy się w sądzie. Jak zobaczyłem sympatycznego, młodego człowieka, mówię do niego: panie prezydencie, to raczej ja wyglądam na prezydenta, a pan przy mnie jak studenciak. Przecież nie będziemy sobie tu robić przykrości. Pan wie doskonale, pokazałem na zresztą papier, że nie mogłem wtedy przyjechać – opowiada piosenkarz.

Teraz w każdym razie się udało. Co artysta przyjął z zadowoleniem również dlatego, że dwadzieścia lat polskiej samorządności, a więc jeden z „pretekstów” całej imprezy, jemu także dobrze się kojarzy. – Jeśli chodzi o pracę to zarobki są zdecydowanie lepsze, bo decyduje o nich rynek – nie ma porównania. Technika też poszła do przodu i teraz ta muzyka brzmi i nie musimy się już męczyć. Natomiast z jedną rzeczą jest trudniej, gdyż pojawiła się większa konkurencja – dodaje Krzysztof Krawczyk. Skromnie nie wspomina jednak, że gdy ma się w repertuarze tyle co on nieśmiertelnych evergreenów, żadnej konkurencji obawiać się nie trzeba. Pod koniec koncertu, gdy wybrzmiewał song „Zatańczysz ze mną jeszcze raz”, nad legionowską imprezą zaczęły gromadzić się, i to dosłownie, czarne chmury. Chwilę później z impetem wylały one na ludzi całą swą zawartość. Ale jeszcze wtedy organizatorzy mieli nadzieję, że ulewa przejdzie. Miała ją też przygotowująca się do występu Patrycja Markowska. – Jeżeli będzie decyzja, że gramy, to ja totalnie dam dzisiaj z siebie 150 procent normy, żeby ten deszcz odgonić. Czasami jak się wydaje, że będzie bardzo źle, to jest, wbrew pozorom, bardzo dobrze. Tak naprawdę to jest w tej pracy piękne, że nigdy do końca nie wiadomo, kiedy koncert będzie magiczny. Może dzisiaj to się w Legionowie uda – miała nadzieję artystka.
Niestety, w sobotę magia z siłami natury przegrała. Ani Patrycja Markowska, ani zapowiadana wcześniej Kayah w Legionowie nie zaśpiewały. Jak deklarują organizatorzy, czynione są starania, aby obie divy zrobiły to w innych terminach.