05.02.2012.
" Portal Legionowa i okolic "
Pasja tworzenia Drukuj Email
Oceny: / 0
KiepskiŚwietny 
 
Napisany przez Waldek Siwczyński, z 02-04-2010 00:00
Imponujące dzieło młodego legionowskiego kompozytora

ImageTakiej muzycznej premiery w Legionowie dotychczas nie było! W niedzielę za sprawą Sebastiana Szymańskiego i jego „Passio Domini Nostri Jesu Christi” męka Zbawiciela nabrała nie tylko religijnego, lecz także artystycznego wymiaru. I to, co warte podkreślenia, przez naprawdę wielkie „A”.

Muzyczne ujęcie ostatnich chwil życia Jezusa Chrystusa to zadanie, któremu sprostało dotychczas zaledwie kilku twórców. Niewielu też, z racji stopnia trudności, w ogóle się za nie zabiera. Sebastian Szymański, niespełna trzydziestoletni legionowski pianista i kompozytor, postanowił zaryzykować. Udało się Bachowi, udało Pendereckiemu, więc czemu nie Szymańskiemu? I zaczął, w domu, na komputerze, tworzyć. Później jednak musiał zatroszczyć się o to, aby owoc tej pracy poznali inni. – Sześć może osiem miesięcy temu dotarł do mnie kompozytor z Legionowa, którego zresztą, jako były dyrektor Miejskiego Ośrodka Kultury, z widzenia znałem. Powiedział mi, że tworzy wielkie, monumentalne dzieło. Zaskoczył mnie, więc spytałem, na ile monumentalne. Wtedy powiedział o orkiestrze symfonicznej, chórach dziecięcym i klasycznym, solistach, instrumentach jazzowych, recytatorze, a do tego Pasja miała być według czterech, a nie jak w historii muzyki bywało, jednego ewangelisty – wspomina poseł Zenon Durka. Parlamentarzyście pomysł się spodobał i poprosił o jakieś fragmenty utworu. Okazał się on wart objęcia poselskim mecenatem. – Byłby to z mojej strony błąd zaniechania, gdyby kompozytor z Legionowa nie miał premiery w swoim mieście. Zwłaszcza w tak stosownym czasie, gdy przypadają święta wielkanocne i piąta rocznica śmierci Jana Pawła II – mówi Durka.

W niedzielę na terenie kościoła pw. Ducha Świętego „Passio Domini Nostri Jesu Christi” poznali wszyscy. Wszyscy, którzy pragnęli posłuchać, jak ten jeden z najważniejszych dla chrześcijan tematów ubrał w nuty młody, muzyczny samouk. – Na pewno czuję wielki stres. To olbrzymie przedsięwzięcie, sam utwór powstawał przez półtora roku i dopiero dziś przyszedł czas na to, by w pełni zrealizowały się moje marzenia – mówi Sebastian Szymański. Planując powierzenie ich aż kilkudziesięciu artystom (wśród nich Arturowi Żmijewskiemu w roli recytatora), kompozytor trochę ryzykował. Opłaciło się. – To w dużej mierze kwestia przypadku, na pewno przydały się też wiara i szczęście – uważa autor Pasji. Co niezwykle istotne, tzw. aparat wykonawczy cechowała wprawdzie liczebność, ale i artystyczne kompetencje. Każdy z 17 odcinków przedstawiających ostanie godziny życia Zbawiciela zabrzmiał czysto i, jak się wydaje, zgodnie z intencją kompozytora. Taka wielość pauz przedzielających poszczególne muzyczne wątki nie sprzyjała wprawdzie pełnemu zagłębieniu się w klimat dzieła, rekompensowały to jednak ich zróżnicowanie dynamiczne i nawiązujący do, w większości łacińskiego, libretta nastrój. Miejscami bliższy Rubikowi, miejscami Pendereckiemu, generalnie jednak na właściwym dla tematu poziomie. Tak to już z utworami tworzonymi z pasją bywa.

Komentarze użytkowników (0)

Nie komentowano

Dodaj komentarz!



mXcomment 1.0.7 © 2007-2012 - visualclinic.fr
License Creative Commons - Some rights reserved
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Go to top of page Go to top of page