| Napisany przez Wonder, z 17-03-2010 00:00 |
Remont ją wprawdzie zmienia, ale swego muzycznego charakteru główna siedziba MOK nie straciła. Potwierdziło się to w sobotę, gdy w nobliwych murach willi przy Norwida znów zagościła Mazowiecka Scena Rockowa.
– To wspólny pomysł mój i Marka Wiernika, dziennikarza muzycznego i autora audycji „Cały ten rock”. Idea trafiła na podatny grunt i tak to już od pięciu lat się kręci – mówi lider Sexbomby Robert Szymański. – Chodzi o to, żeby te zespoły miały szansę pokazać się i osiągnąć jakiś tam sukces – dodaje Marek Wiernik. W sobotę zawalczyły o niego dwie spośród trzech anonsowanych wcześniej kapel: doświadczona amerykańsko-polska formacja Nasty Habits oraz trashmetalowcy z grupy Od Jutra. Na miejsce dotarło też kilkudziesięciu miłośników mocnych riffów, którzy takiej okazji nie mogli i nie chcieli przepuścić. Mieli nosa, bo ze względu na ciasną salę i kiepskie nagłośnienie koncert miał wszelkie atrybuty imprezy „garażowej”. A taką atmosferę fani punk rocka i metalowcy lubią najbardziej.
Dotąd na MSR wystąpiło kilkadziesiąt zespołów; tych początkujących, jak i legendarnych, powracających po latach nowofalowych składów. To się nie zmieni. – Znowu mamy wysyp rock'and'rollowej młodzieży, coraz więcej ludzi chwyta za gitary. Obrodziło w ciekawe zespoły grające różną muzykę. Generalnie są to jednak grupy niemające szansy na szersze zaistnienie – uważa Szymański. – To bardzo trudna sprawa, może nawet trudniejsza niż kiedyś. Takiej muzyki media dziś po prostu nie grają – potwierdza dziennikarz. Na szczęście wciąż można jej na żywo posłuchać w MOK-u. I tak, miejmy nadzieję, pozostanie.
|
Komentarze użytkowników (0)
|
|
|