| Napisany przez Waldek Siwczyński, z 17-03-2010 00:00 |
Szybka Kolej Miejska nie dojechała do Wieliszewa
Dla mieszkańców i włodarzy gminy „eskaemkowa” rzeczywistość jest czarno-biała: pociągi miały dojeżdżać do gminy Wieliszew, a tego nie robią. Komunikacyjni decydenci całą sprawę widzą raczej w odcieniach szarości. Sądząc jednak po ich deklaracjach, na perspektywę rozwiązania problemu patrzą już przez różowe okulary. Czyli, jest źle, ale będzie lepiej.
Obecny na poniedziałkowym otwarciu linii S9 dyrektor Zarządu Transportu Miejskiego miał świadomość, że wieliszewianie obecną sytuacją zachwyceni nie są. – Pewnym zgrzytem jest to, że nie udało się w tym momencie dojechać do Wieliszewa. Mimo to oferta z naszej strony w dalszym ciągu jest aktualna i liczymy się z tym, że w momencie, gdy sytuacja na Dworcu Gdańskim się poprawi i jego przepustowość wzrośnie, dojazd do stacji PKP Wieliszew stanie się realny. Z naszej oceny wynika, że będzie to możliwe najwcześniej od 1 września – mówi Leszek Ruta. Jakkolwiek brzmi to sensownie, dowodzący stowarzyszeniem Etyka i Prawo, które przyczyniło się do tego, że po 16 latach do gminy wróciły pociągi, Edwin Zezoń w takie tłumaczenia nie wierzy. – Działanie, które w tym momencie zostało zaniechane, uwsteczniło rozwój Wieliszewa. Dlaczego tak się stało? Trudno powiedzieć. Ja bym raczej skłaniał się ku względom politycznym, bo w inny sposób nie da się tego wytłumaczyć. Skoro przedstawiciele PLK, czyli właściciela torowiska, mówią, że nie ma żadnych problemów technicznych, nie ma problemów z rozkładem i nie było ich z zabezpieczeniem przez gminę środków finansowych, a nawet opracowujemy system park & ride, więc pytam, gdzie właściwie leży problem? – Ta komunikacja mogłaby być już dzisiaj, potrzeba było tylko dobrej woli. Śmiem twierdzić, że to przesunięcie na 1 września ma jakiś związek z wyborami, bo komuś chyba na tym zależy. My robiliśmy wszystko, co do nas należy. Uważam że gdyby ZTM chciał, mogłoby to funkcjonować choćby od jutra. Jaka przepustowość? Skoro pociągi dojeżdżają i nieraz na kilkanaście minut zatrzymują się na Piaskach, to mówiąc obrazowo, praktycznie same staczają się do Wieliszewa – wtóruje Zezoniowi wójt Waldemar Kownacki.
Abstrahując od powyższej różnicy poglądów, dyrektor Ruta oczekuje, że czas, jaki pozostał do uruchomienia wieliszewskich połączeń, gmina wykorzysta właściwie. Innymi słowy, zajmie się komunikacją dowozową, wyłonieniem przewoźnika, przygotowaniem przystanków itp. Wójta gminy takie podejście do sprawy nie tylko dziwi, ale też i odrobinę irytuje. – Dlaczego ZTM czepia się tego, co od zawsze należy do nas? Jego rolą jest uruchomienie połączenia kolejowego, a naszym problemem jest dowiezienie pasażera do pociągu. I nigdy się od tego obowiązku nie uchylaliśmy – mówi Kownacki. Nawiasem mówiąc, powstanie spójnego powiatowego systemu tzw. dowozów poprzecznych koordynuje aktualnie „namaszczony” przez włodarzy gmin starosta Jan Grabiec, Można zatem oczekiwać, że taki system niebawem powstanie. Póki co, oddalone od PKP Piaski nieco ponad 2 km stacje w Wieliszewie i Michałowie-Reginowie to kolejowe widma. Czy zgodnie z zapowiedziami decydenci rzeczywiście tchną w nie życie, okaże się po wakacjach.
|
Komentarze użytkowników (2)
|
|
|