| Napisany przez Waldek Siwczyński, z 04-03-2010 00:00 |
Temida po stronie legionowskich samorządowców
Kilkanaście dni temu Wojewódzki Sąd Administracyjny rozpoznał sprawy ze skargi Wojewody Mazowieckiego na dwie uchwały Rady Miasta Legionowo. Ten ostatni miał wątpliwości dotyczące zmian dokonanych przed dwoma laty w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego. Sąd owe wątpliwości rozwiał.
Mniej więcej w połowie ubiegłego roku Mazowieckie To i Owo podniosło na swych łamach kwestię rzekomych nieprawidłowości związanych ze zmianami w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego. Przewodniczący Rady Miasta domyśla się nawet, co było tego powodem. – Zawsze gdy pisze się o podejrzeniu jakiegoś nieuczciwego działania czy naruszenia prawa, to jest to interesujące, a grono czytelników zapewne wtedy rośnie. I o to chodziło – uważa Wiesław Karnasiewicz. Cóż, o co naprawdę chodziło, wiedzą tylko nieliczni. Faktem za to jest, że powodowany być może medialnym impulsem wojewoda mazowiecki zaskarżył dwie związane z planem uchwały rady.
Dwunastego lutego Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie rozpoznał obie sprawy. Biorąc pod uwagę jego wyroki, wyszło jak gdyby pół na pół. – WSA orzekł, że nasz plan jest zgodny z założeniami studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego miasta Legionowo. W kolejnym wyroku stwierdził nieważność zakwestionowanych przez wojewodę paragrafów miejskiej uchwały. Pozostałe jej zapisy w sprawie zmiany wspomnianego planu są nadal obowiązujące i ważne – mówi Agnieszka Zielińska, radca prawny UM Legionowo. Samorządowego szefa domniemanych winowajców taka ocena sądu nie zdziwiła. – Myślę, że to postanowienie przerwie dyskusje na temat tego, co ta rada zrobiła dobrego albo złego. Jak widać, niczego złego nie popełniliśmy – mówi Wiesław Karnasiewicz.
Co do unieważnionych przez sąd, a zakwestionowanych wcześniej przez wojewodę paragrafów, z punktu widzenia władz miasta są one mało istotne. – Faktycznie, pewne punkty, które były dyskusyjne właściwie od początku, co do których było szereg wątpliwości, ale były nam narzucane, na przykład przez spółkę gazowniczą, zostały uchylone. Są to jednak drobne zapisy nie mające wpływu na całość planu i politykę przestrzenną miasta – ocenia zastępca prezydenta Piotr Zadrożny. – To są sprawy, które nie rzutują na życie i rozwój miasta, bo i tak nie chodzi o tereny miejskie, lecz należące do kolei. Tak na dobrą sprawę nigdy nie mieliśmy wpływu na to, co się tam dzieje – dodaje Karnasiewicz. A co z terenami, na które samorządowcy mają wpływ? Zastępca prezydenta założenia jednego z głównych miejskich dokumentów streszcza następująco. – Ten plan, traktując głównie o centrum miasta, zakładał przede wszystkim ograniczenie wysokości stawianych tam budynków. Ujęto w nim również kwestie dotyczące miejskich terenów zielonych. Będą one zachowane i zostały w tym planie zabezpieczone – zapewnia Zadrożny.
Niezależnie od sądu, uchybień we wprowadzaniu zmian w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego nie dopatrzyła się też Komisja Rewizyjna Rady Miasta.
|
Komentarze użytkowników (0)
|
|
|