| Napisany przez Waldek Siwczyński, z 25-02-2010 00:00 |
Dziecięca przejażdżka z legionowskimi offroaderami
To miał być zwykły sobotni wypad za miasto. Za sprawą miłośników terenówek działających w klubie Legionowskie Trole taki jednak nie był. Również dlatego, że niezwykli okazali się ich młodzi pasażerowie – dzieciaki, dla których ta podróż stała się zarazem wycieczką do lepszego życia. Cenną, choć tylko jednodniową.
Sobotnia eskapada była drugą z kolei, na którą Legionowskie Trole zabrały dzieci znajdujące się pod opieką Integracyjnego Centrum Opieki Wychowania Terapii w Serocku. Cała ta, na poły bajkowa, historia zaczęła się przed rokiem, kiedy to prowadzącą ICOWT Marzenę Litwinek odwiedził pewien nietypowy gość. Nietypowy, gdyż wraz z innymi fanami samochodowego offroadu chciał sprawić frajdę jej wychowankom. I chociaż wiarygodność mężczyzny wzmacniała policyjna odznaka, dyrektor ośrodka na propozycję zareagowała, jak to kobieta, z pewną taką nieśmiałością. – W dzisiejszych czasach trudno uwierzyć, że ktoś tak po prostu przychodzi i z dobrego serca chce coś zrobić dla dzieciaków. U nas w głowach zapala się wtedy czerwona lampka i o wiele ostrożniej podchodzimy do sprawy. Na szczęście w tym przypadku okazało się to zupełnie nieuzasadnione – wspomina Marzena Litwinek. Pierwszy wiosenny wyjazd był rozrywkowym strzałem w dziesiątkę. Teraz przyszedł czas na jego drugą odsłonę.
Takiej chmary landcruiserów, patroli, samurajów czy freelanderów, jaka zgromadziła się pod siedzibą ICOWT po pierwsze trudno nie zauważyć, a po drugie się nią nie zachwycić. Czterdzieści jadących w konwoju terenówek stanowi bowiem imponujący widok. Łatwo zatem zrozumieć sześćdziesiątkę dzieci z terenu powiatu, które z radością – pomimo deszczowej aury – zajęły przygotowane dla nich miejsca. Tym łatwiej że same je sobie wybrały, a Trole częstowały jeszcze słodyczami… Przygotowana przez organizatorów trasa wiodła przez zaśnieżone serockie lasy aż do żwirowni w okolicach Sadpolu. Tam czekały już na dzieci ognisko, kiełbaski i gorąca herbata. Po posiłku młodzi uczestnicy rajdu bawili się oczywiście dalej. I to wystrzałowo! Wszystko dzięki przygotowanemu dla nich konkursowi strzeleckiemu. Później mogli się też przyjrzeć wodnym psom ratownikom, posłuchać ich trenerów i popisać się wiedzą na temat prawidłowych zachowań w kontaktach z czworonogami. Uczestnicy konkursów zostali, ma się rozumieć, nagrodzeni. – Taki rajd to całkiem inne przeżycie niż wyjście do kina, teatru czy na plac zabaw. Dzieciom towarzyszą wtedy zupełnie inne wrażenia i emocje. Często takie, o jakie na co dzień jest im bardzo trudno. Nie da się ukryć, że są to obrazki zwyczajnie chwytające za serce – dodaje Marzena Litwinek. To prawda. Legionowskie Trole już teraz zapowiedziały, że ciąg dalszy nastąpi.
|
Komentarze użytkowników (4)
|
|
|