| Napisany przez Wonder, z 18-02-2010 00:00 |
Poczuć się niczym pączek w maśle oznacza, jak wiadomo, poczuć się znakomicie. Krótko mówiąc, dokładnie tak, jak było to udziałem uczestników czwartkowego spotkania zorganizowanego sumptem przedsiębiorczych gospodyń ze Skubianki. A wszystko dzięki… pączkom.
Skoro już nadszedł czwartek, w dodatku ten jedyny w roku – tłusty, panie zrzeszone w Kole Gospodyń Wiejskich ze Skubianki dobrze wiedziały już co robić. Oczywiście pączki i faworki. A że wiedziały nie tylko „co”, ale i „jak” zrobić, wzięły się przeto do cukierniczej pracy. Szła ona tym żwawiej, że sprawne ręce mam i babć bacznie obserwowało najmłodsze pokolenie gospodyń z gminy Serock; to, które póki co karmi jedynie swoje lalki. I, trzeba przyznać, zanim dało się czegoś skosztować, było na co popatrzeć. Lata kuchennego doświadczenia robią jednak swoje. Dają też potrawom, co potwierdziły czwartkowe pączki, faworki i oponki, niepowtarzalny lokalny charakter. Bo panie ze Skubianki też swój patent na słodkości mają. – Przede wszystkim do środka pączka kładziemy marmoladę z róży. No i oczywiście ciasto robimy wyłącznie ze sprawdzonych wiejskich jaj. Poza tym właściwie każda z naszych gospodyń ma na pączki, i nie tylko na nie, jakiś swój własny przepis. Jedna na przykład robi chruściki z piwem, druga ze śmietaną, a jeszcze inna z proszkiem do pieczenia. I podczas takich, jak to czwartkowe spotkań staramy się, aby każda z nich mogła swoją potrawę zaprezentować – mówi przewodnicząca skubiańskim gospodyniom Małgorzata Bilińska.
Ostatkowe pichcenie w Skubiance przeciągnęło się do późnego wieczora. I choć ostatkowe, z pewnością nie było ostatnie.
|
Komentarze użytkowników (0)
|
|
|