| Napisany przez Elph, z 12-02-2010 00:00 |
Razem ze swoim konkubentem wyniosła ze sklepu, w którym pracowała, artykuły spożywcze, alkohol i papierosy. Tłumaczyła się tym, że chciała w ten sposób uregulować należność za niewypłacone wynagrodzenie. Teraz parze grozi do pięciu lat pozbawienia wolności.
32-letnia Agnieszka M. pracowała jako ekspedientka w jednym z legionowskich sklepów spożywczych. W momencie gdy pracodawczyni zaczęła jej zalegać z wypłatą tygodniówki, kobieta wpadła na nietypowy sposób uregulowania należności. W ubiegły poniedziałek (2 lutego) tuż przed zamknięciem sklepu Agnieszka M. zadzwoniła po swojego konkubenta, Dariusza S. i poprosiła go o pomoc w… odzyskaniu pieniędzy. Zapakowali kilkadziesiąt sztuk artykułów spożywczych, alkoholu i papierosów, a następnie wywieźli je do siebie do domu.
Właścicielka sklepu po tym, jak stwierdziła znikniecie towarów, zawiadomiła policję. Ponieważ nie było żadnych śladów włamania do lokalu, podejrzenia funkcjonariuszy od razu padły na Agnieszkę M. W jej mieszkaniu znaleziono wszystkie skradzione przedmioty. Kobieta i jej konkubent przyznali się do popełnionego przestępstwa i dobrowolnie oddali właścicielce sklepu zrabowany wcześniej towar. Za to, co zrobili, mogą spędzić za kratkami nawet pięć lat.
|
Komentarze użytkowników (1)
|
|
|