Piękny nożycowy zgryz, bardzo ładny, o doskonałej linii płat ucha, prawidłowe kątowanie kończyn w ruchu i postawie, właściwie noszony ogon – czy któryś z właścicieli psów wielorasowych zwracał kiedyś uwagę na takie cechy swego pupila? Raczej wątpliwe. Tymczasem w trakcie psich konkursów piękności to standard. Na tych organizowanych przez legionowski oddział Związku Kynologicznego w Polsce standardem jest coś jeszcze: powiększająca się z każdym rokiem liczba uczestników. W niedzielę na odbywającej się w Nowym Dworze szesnastej jesiennej wystawie psów rasowych potwierdziło się to po raz kolejny. – Jesteśmy świetnie zorganizowani, ludzie przyjeżdżają do nas chętnie i są nam wierni od lat. Potrafimy im bowiem zapewnić doskonałe warunki lokalowe i, co jest niezmiernie istotne, cenioną, zazwyczaj międzynarodową obsadę sędziowską – uważa jedna z legionowskich organizatorek imprezy Bogdana Janowska-Nowaczyk. Niezależnie od tego, właściciele, a zwłaszcza hodowcy, mają wręcz statutowy obowiązek uczestniczenia w wystawach. – Pies, żeby był stworzeniem hodowlanym lub reproduktorem, musi mieć oceny u kilku sędziów i musi zdobywać na wystawie określone lokaty. Tak więc jest to ciężka kilkuletnia praca – dodaje Nowaczyk.

Tyle że mało który z miłośników czworonogów postrzega te czynności właśnie w taki sposób. – To powinna być zabawa i hobby. Tylko tak można to wszystko robić dobrze – uważa właściciel przepięknego czarnego terriera, psiego mistrza Europy, Adam Florczuk z Legionowa. Dobrze, i co najważniejsze, z pełną aprobatą ze strony najbardziej zainteresowanych. – Mój pies to uwielbia. W sobotę czy niedzielę, jak jest kąpany, już wie, że będzie jechał na wystawę. Później chodzi krok w krok za mną, żebym przypadkiem nie pojechał bez niego – opowiada pan Adam. A ponieważ tak samo postąpiło blisko 1200 innych psów, nowodworska hala i jej okolice przez cały dzień żyły czworonożnym show biznesem. Nie da się ukryć, że czasem nawet z wyraźnym naciskiem na rozlokowany przy budynku pieskogadżetowy biznes. I choć może nim być również posiadanie rasowego owczarka lub yorka, tutaj zyski są innego rodzaju. Wedle fachowców, taki pies niesie ze sobą przede wszystkim pewne określone cechy genetyczne i osobowe. Zwyczajnie wiadomo, czego się po nim spodziewać.

Na samej wystawie bywa jednak różnie. Inaczej ciągle wygrywałyby na nich te same zwierzęta. A tak nie jest. – Klimat i atmosfera mogą spowodować, że pies czuje się lepiej na zewnątrz niż w hali. Jest gros psów takich, które nie chcą się pokazać, no i wtedy, gdy nie widzę ich w ruchu, nie mogę dokonać prawidłowej oceny. Mimo że pies jest na przykład bardzo dobrze zbudowany – mówi Anna Rajs, międzynarodowy sędzia kynologiczny. Na szczęście w przeciwieństwie do właścicieli psy miejscami na podium raczej się nie przejmowały. Tym samym zgodnie, bez szczeknięcia sprzeciwu, zaaprobowały zwycięzcę niedzielnej wystawy. Tak zwanym Best in Show został sznaucer wabiący się Eternal Gambler Step By Step. Jak właściciel woła na niego podczas spaceru, nie wiadomo.