| Napisany przez Dariusz Jarosz, z 06-03-2009 00:00 |
Siatkówka. LTS Legionovia – ŁKS Łódź 3:0 i 3:0
W pierwszej rundzie play-off Legionovia dwukrotnie pokonała ŁKS Łódź. Rywalki tylko momentami sprawiały kłopoty faworyzowanym siatkarkom z Legionowa i nie zdołały ugrać nawet jednego seta. Janusz Patriak wystawił w pierwszym meczu szóstkę, która grała cały sezon, ale nowe zawodniczki wchodziły na boisko w ważnych momentach, co przynosiło dobry skutek. Po raz pierwszy w tym sezonie, zagrała Marta Staszewska. Długa przerwa spowodowana kontuzją nie odbiła się zbytnio na formie tej siatkarki.
Trzy tygodnie trwała przerwa w rozgrywkach drugiej ligi siatkarek pomiędzy sezonem zasadniczym i fazą play-off. Do decydującej walki o awans legionowianki przystąpiły z drugiego miejsca i ich rywalkami w pierwszej rundzie jest trzecia drużyna, czyli Łódzki Klub Sportowy. Zdecydowanymi faworytkami tej rywalizacji jest drużyna Janusza Patriaka, co potwierdziło się w trakcie dwóch pierwszych meczów w Legionowie.
Bez problemów w sobotę
W pierwszym meczu trener LTS wystawił szóstkę, która grała w większości meczów obecnego sezonu. W rezerwie pozostały dwie niedawno pozyskane doświadczone siatkarki, mające za sobą niedawno występy w LSK. Alicja Malinowska i Ewa Cabajewska nie miały zbyt wielu okazji, aby zgrać się z drużyną, pozatym obydwie mają spore zaległości treningowe i trener Patriak postanowił wpuszczać je na boisko w trudnych momentach, kiedy nie układa się gra Legionovii. Taka taktyka sprawdziła się w obydwu spotkaniach z ŁKS-em.
W sobotnim meczu początek należał do ekipy gości. Nienajlepiej spisywała się Marta Laskowska i przy wyniku 9:14 Janusz Patriak zdecydował się na zmianę tej zawodniczki na Alicję Malinowską. Od tego momentu straty zostały szybko odrobione i Legionovia bez większych problemów wygrała pierwszego seta do osiemnastu.
W pozostałych dwóch setach mecz wyglądał podobnie. Łodzianki do pewnego momentu sprawiały kłopoty drużynie z Legionowa, ale im bliżej końca, tym lepiej spisywały się siatkarki LTS i spokojnie wygrały zawody 3:0. Warto odnotować, że na moment pojawiła się na boisku Marta Staszewska, dla której był to w obecnym sezonie pierwszy występ w meczu o punkty.
Kłopoty w drugim secie
Drugi mecz z ŁKS-em Legionovia rozpoczęła z jedną zmianą w podstawowej szóstce. Na pozycji libero za Małgorzatę Góralczyk zagrała Marta Staszewska. Nie była to zmiana podyktowana słabszą postawą Góralczyk w pierwszym meczu, bo spisywała się w nim praktycznie bezbłędnie. Chodziło raczej o danie możliwości ogrania się przed najważniejszymi meczami sezonu długo leczącej kontuzję Staszewskiej. Trzeba przyznać, że doświadczona przyjmująca spisała się nie gorzej od swojej młodszej koleżanki. Poza kilkoma niepewnymi przyjęciami, nie popełniała błędów, a w kilku momentach popisała się efektownymi obronami.
Niedzielny mecz rozpoczął się dla Legionovii lepiej niż poprzedniego dnia. LTS od początku przeważał i bez większych kłopotów wygrał seta otwarcia 25:18. Kłopoty zaczęły się w drugiej partii. Przy wyniku 13:9, coś zacięło się w grze legionowianek i ŁKS szybko doprowadził do remisu 14:14, a za chwilę ekipa gości prowadziła już 20:16. Tym razem pomogła zmiana rozgrywających. Kiedy Ewa Cabajewska zastąpiła Agnieszkę Sojkę, sytuacja na boisku odmieniła się o 180 stopni. Legionovia wyszła na prowadzenie 23:22. W końcówce znakomicie zagrała Dominika Marszałek. Punktowała blokiem, atakiem, a seta zakończyła asem serwisowym. Trzeci set pozbawiony był już podobnych emocji. Legionovia cały czas kontrolowała przebieg gry i w końcowej fazie nie dała łodziankom nadziei na ugranie chociażby jednego seta w Legionowie. Mecz zakończyła atakiem z prawego skrzydła Anna Kacperska.
Jeden krok do finału
Ponieważ w tej fazie rozgrywek gra się do trzech zwycięstw, to klub z Legionowa jest już bardzo blisko awansu do finału play-off, wystarczy jeszcze raz pokonać ŁKS. Trener chciałby dokonać tej sztuki już w najbliższą sobotę, aby zaoszczędzić drużynie podróży do Łodzi w niedzielę. Najprawdopodobniej tak się stanie, bo trudno się spodziewać, że ŁKS nagle zaimponuje formą, która wystarczy do pokonania Legionovii chociaż jeden raz. Sukcesem łodzianek będzie urwanie jednego seta.
Mecze w Legionowie pokazały, że Janusz Patriak jest obecnie w bardzo komfortowej sytuacji. Posiada szeroką kadrę z pełnowartościowymi zmienniczkami. Nie musi się obawiać, że każda zmiana będzie groziła osłabieniem zespołu.
Wszystko wskazuje, że o pierwsze miejsce w grupie spotkają się dwie najlepsze drużyny sezonu zasadniczego. Zarówno Legionovia, jak i Jedynka wygrały po dwa mecze i wyeliminowanie którejś z tych ekip byłoby ogromną sensacją, na którą się nie zanosi.
LTS Legionovia Legionowo – ŁKS Łódź 3:0 (25:19, 25:21, 25:19) i 3:0 (25:18, 26:24, 25:19)
Legionovia: (28.02) Sojka, Laskowska, Marszałek, Wrzesińska, Trojnar, Cabaj, Góralczyk (libero) oraz Malinowska, Kacperska, Staszewska, Cabajewska, Lencka.
(01.03) Sojka, Laskowska, Marszałek, Wrzesińska, Trojnar, Cabaj, libero Staszewska (libero) oraz Malinowska, Lencka, Cabajewska, Kacperska, Góralczyk.
|
Komentarze użytkowników (0)
|
|
|