| Napisany przez Waldek Siwczyñski, z 09-10-2008 01:00 |
Legionowianin w pó³finale programu Mam talent
Przez kilka ostatnich lat Andrzej Maroszek da³ siê w Legionowie poznaæ m.in. jako niestrudzony wodzirej owsiakowej Orkiestry oraz bywaj±ca na charytatywnych piknikach, uwielbiana przez dzieci uczennica Zosia. Teraz, dziêki najnowszemu hitowi telewizji TVN pozna go ca³a Polska. Pozna i zapewne polubi. Bo tak zdolnych i wszechstronnych parodystów nie ma w tym kraju wielu. Je¶li w ogóle s±.
W przeciwieñstwie do wielu innych uczestników, na pierwszy, odbywaj±cy siê w maju casting do programu „Mam talent” Andrzej Maroszek zg³aszaæ siê nie musia³. Zaprosili go organizatorzy. Legionowianin eliminacje zaliczy³ bez najmniejszego problemu. Nastêpnie przyszed³ czas na niepokazywany jeszcze w TVN (ale mo¿liwy do obejrzenia na internetowej witrynie „Mam talent”) czerwcowy egzamin podczas eliminacji w Warszawie. Oczywi¶cie, ju¿ przed wymagaj±co-prze¶miewczym jury w sk³adzie: Chyliñska, Foremniak, Wojewódzki. – Podczas mojego wystêpu mówi³em g³osami dziesiêciu znanych osób. Reakcja jurorów i publiczno¶ci by³a bardzo pozytywna. Zastrze¿enia mia³a tylko Ma³gorzata Foremniak, która zapyta³a mnie, czym ewentualnie móg³bym zaskoczyæ widzów w kolejnym odcinku programu – wspomina 34-letni parodysta. Koniec koñców – tu ods³onimy nieco r±bka mamtalentowej tajemnicy – stosunkiem g³osów 2:1 Andrzej Maroszek dosta³ siê (spo¶ród 40 tys. kandydatów) do czterdziestki najlepszych uczestników przeboju TVN, czyli listopadowego pó³fina³u „Mam talent”. Wtedy, ju¿ na ¿ywo, bêdzie mia³ okazjê zapracowaæ nie tylko na uznanie jury, ale przede wszystkim widzów w ca³ym kraju. Nie wy³±czaj±c, rzecz jasna, legionowian.
A jak w ogóle dosz³o do tego, ¿e Andrzej Maroszek zabra³ siê za na¶ladowanie ludzkich g³osów. Có¿, jak to czêsto bywa, ca³kiem przypadkowo.
– Zaczê³o siê od filmu „Sami swoi”. Kiedy bêd±c u dziadka na wsi po raz pierwszy go obejrza³em, chwilê pó¼niej wyszed³em na podwórko i zacz±³em improwizowaæ, na¶laduj±c g³osy Pawlaka i Kargula. Ale do zajêcia siê parodiowaniem na serio namówili mnie znajomi, którym to, co robiê, bardzo siê podoba³o – mówi absolwent re¿yserii na Akademii Filmu i Telewizji w Warszawie. By³o to ponad dekadê temu. Od kilku lat Andrzej Maroszek próbuje z parodiowania uczyniæ swój zawód; pracuje jako konferansjer, wodzirej, ma w ofercie zarówno programy dla dzieci, jak i dla widzów pe³noletnich. Ma te¿ coraz wiêcej do¶wiadczenia i umiejêtno¶ci, które b±d¼ to zdobywa sam podczas wystêpów z bardziej znanymi kolegami po parodii (vide Jerzy Kryszak czy Waldemar Ochnia), b±d¼ to oni z nim siê nimi dziel±. Pocz±tek pracy nad ka¿d± z blisko 40 (!) postaci, które na¶laduje Maroszek, jest jednak podobny. – Po prostu ws³uchujê siê w czyj¶ g³os i staram siê na¶ladowaæ jego brzmienie i sposób mówienia danej osoby – opowiada artysta. Z regu³y wychodzi. Jego talentowi nie opar³y siê nawet g³osy… Violetty Villas i Krystyny Jandy. Czy ulegn± mu równie¿ widzowie TVN, zobaczymy ju¿ w najbli¿szy weekend.
|
Komentarze u¿ytkowników (0)
|
|
|