| Napisany przez Waldek Siwczyński, z 21-08-2008 11:45 |
Mimo że grup zawodowych mamy w kraju bez liku, reprezentanci nie każdej z nich są zadowoleni ze swojego zajęcia. A przynajmniej zadowoleni w takim samym stopniu. Jak się okazuje, państwowych urzędników to jednak nie dotyczy. No, chyba że odpowiadając na sondażowe pytania minęli się z prawdą…
Odbębniając swoje godziny pracy większość z nas myśli najczęściej o płynących z niej finansowych profitach. Zadowoleniu z wykonywanego zajęcia wiele czasu już zwykle nie poświęcamy. Ostatnio postąpił tak za to ceniony w sondażowej branży Ośrodek Badania Opinii Publicznej. Przenicował on mianowicie większość z kilkuset grup zawodowych i postarał się ustalić w której z nich pracownikom funkcjonuje się najlepiej. Za sprawą owych ustaleń wyszło na jaw, że uśmiech w godzinach pracy najczęściej towarzyszy urzędnikom. I to nie wszystkim, lecz głównie tym z nich, którzy działają w trybach państwowej administracji. Postanowiliśmy to sprawdzić. Padło na legionowski Urząd Skarbowy. – Po pierwsze jest to praca stabilna, dająca poczucie bezpieczeństwa. Ponadto odczuwam tu wsparcie całej „skarbowej” społeczności. Bardzo lubię nasze spotkania międzyresortowe, różnego rodzaju szkolenia i konferencje – potwierdza obopowe ustalenia kierownik referatu kontroli Marzena Piętka. W zestawieniu z obiegową opinią o mizerii urzędniczych zarobków, ten entuzjazm wydaje się być nieco podejrzany. Jak zatem wygląda finansowa rzeczywistość? – Wynagrodzenia rzeczywiście nie są rewelacyjne, aczkolwiek w stosunku do wielu innych grup zawodowych urzędnicy aż tak nisko nie stoją – dodaje pani kierownik.
Według wspomnianego sondażu aż 70% polskich urzędników ponownie ubiegałoby się o tę samą pracę. Niewielu mniej poleciłoby znajomym instytucje, w których są zatrudnieni. Czy podobnie zrobiliby również hotelarze, finansiści i budowlańcy – nie wiadomo. Wiadomo za to, że na skali branżowego zadowolenia uplasowali się oni nieco niżej. Co wcale nie znaczy, że do roboty – zwłaszcza ci ostatni – chodzą niechętnie. – Zawód budowlańca, w porównaniu do szeregu innych, ma choćby tę wyższość, że po swojej pracy pozostawia on trwały ślad – mówi Antoni Starczak, kierownik budowy legionowskiego ratusza. Co prawda to prawda. Trwały, a czasem nawet imponujący. Również w portfelach tak ostatnio deficytowych speców od budowlanki.
Tego samego nie mogą już o sobie powiedzieć przedstawiciele grup uznawanych za najmniej spełnione zawodowo. Co wcale nie oznacza, że wszyscy handlowcy, rolnicy czy leśnicy pracują z nosem na kwitnę. Cóż, widać ankieta sobie, a życie sobie. Szczególnie życie w lesie. – Kontakt z naturą, stosunkowo duża niezależność, której nie ma w innych zawodach, a przy tym jest to służba mundurowa. Poza wszystkim każdy z nas naprawdę kocha przyrodę – ocenia swoja pracę Przemysław Chocianowicz, strażnik leśny w Nadleśnictwie Jabłonna.
Apropos kochania, jest to nie tylko patent na szczęście w ogóle, ale i na jego aspekt zawodowy. Człowiekowi, który od kilkudziesięciu lat pracuje w jednej branży, można w tej kwestii zaufać.
– Swój zawód po prostu trzeba lubić, gdyż tylko wtedy można go wykonywać prawidłowo. Inaczej efekt będzie marny – twierdzi Antoni Starczak. Wystarczy rozejrzeć się wokół, aby dostrzec, jak bardzo ta myśl jest prawdziwa. Wypada tylko dodać, niestety.
|
Komentarze użytkowników (1)
|
|
|