| Napisany przez Waldemar Siwczyński, z 03-04-2008 00:00 |
Warszawa ma swoją Syrenkę, Kraków - smoka, a Legionowo ozdobi wkrótce ... Po uporaniu się z problemami dotyczącymi miejskiej infrastruktury technicznej i nawałnicy innych inwestycji mogłoby się wydawać, że włodarzom miasta zabraknie pary. Ale nie. Tyle że tym razem postanowili oni z jej pomocą wprowadzić w ruch maszynę mającą wyprodukować rzecz znacznie bardziej ulotną – symbol Legionowa.
Teoretycznie mogłoby się wydawać, że lokalny znak rozpoznawczy albo gdzieś istnieje, albo go tam nie ma. I wynajdywanie czegoś takiego na siłę pozbawione jest większego sensu. Owszem, architektonicznym logo bywają nie tylko obiekty historyczne, lecz również takie z całkiem współczesną datą urodzenia (vide choćby katowicki Spodek), muszą one jednak mieć w sobie to „coś”, czego akurat wśród legionowskich budowli próżno szukać z największą nawet świecą. Tymczasem, zdaniem miejskich notabli, szukać warto. I wcale nie trzeba zapuszczać się w tym celu zbyt daleko. – Zastanawialiśmy się, co może być symbolem naszego miasta, bo właśnie wokół takich symboli tworzy się atmosfera sprzyjająca budowaniu więzi z danym miejscem. Co ma szczególnego miasto Legionowo? Myślę, że nazwę. Nazwę, której geneza nawet wśród wielu jego mieszkańców nie jest jednak zapewne do końca rozpoznawalna. A co dopiero dla ludzi z zewnątrz – mówi prezydent Roman Smogorzewski.
Co więc postanowiono zrobić, aby tę sytuację zmienić? Ano postawić w mieście obiekt, który jednoznacznie i nie pozostawiając żadnych wątpliwości wyjaśniałby jak z legionów narodziło się Legionowo. – Jest taki pomysł, żeby odlać piękny pomnik zwykłego, szarego legionisty. Celowo nie marszałka Piłsudskiego czy jakiegoś słynnego generała, lecz właśnie takiego szeregowego żołnierza – Polaka, który nierzadko oddał swoje życie na ołtarzu Ojczyzny. W ten sposób chcemy też go, jak gdyby, odbrązowić – dodaje Smogorzewski. Odbrązowienie po legionowsku polegać ma między innymi na tym, że ów – prawdopodobnie stojący przy swoim koniu – wiarus stanie się atrakcją jak najbardziej namacalną i dostępną (ktoś chce wsiąść na konia? Voila!), a nie jedynie posępnym, odlanym z brązu monumentem. Zdaniem orędowników projektu, również wtedy spełni on swoją edukacyjno-emocjonalną rolę. – Widząc rzeźbę przedstawiającą legionistę, przychodzą na myśl zasłyszane bądź znane z historii informacje dotyczące tamtych czasów. Wtedy najczęściej pojawia się u oglądającego ją mieszkańca uczucie utożsamiania się z tą postacią i tym miastem – sądzi Wojciech Jeute, wicedyrektor Muzeum Historycznego w Legionowie.
Jak za wszystko na tym świecie, tak i za odlanego legionistę trzeba będzie zapłacić. I to sporo. Na jego projekt i budowę władze miasta przeznaczyły bowiem 200 tys. zł. Póki co, nie jest jeszcze postanowione w którym miejscu Legionowa on stanie. Pod uwagę brane są dwie lokalizacje: rynek miejski oraz park, który powstanie na tyłach nowego ratusza. Uroczyste odsłonięcie pomnika planowane jest na 11 listopada.
|
Komentarze użytkowników (1)
|
|
|